header image
 

Supreme Ruler 2020

Witajcie Ziemianie, tu mówi Yxarderaenhhh CMXXXIII z planety Xidredoran 76 w galaktyce Pluzdraciaha bliżej znany wam jako Przemysław Bryk. Dziś chciałbym przedstawić Waszej zacofanej cywilizacji zarys kontynuacji naszej ulubionej gry komputerowej, którą już niedługo dostarczymy na Waszą małą planetkę.

Otóż jakiś czas temu, jeden z naszych wysłanników przywiózł z Waszej (tak, tak, z Waszej) planety grę Supreme Ruler 2010. Gra owa podbiła sergla i wymorny fanów komputerowej rozgrywki na naszym rodzimym Xidredoranie 76. Byliśmy nią po prostu zachwyceni. Każdy młody i stary, rzadki i gęsty, okrągły i kwadratowy - wszyscy chwytali w swe macki klawiatury i myszy by bez ustanku, przez kolejne tradony grać w ten największy cud Waszej cywilizacji. Gdy już obgraliśmy Supreme Rulera 2010 na wszystkie sposoby (nawet niektórzy grali wspak i po Rumuńsku) wysłaliśmy naszego plenipotenta do twórców tego arcydzieła. Byliśmy zaszokowani, gdy dowiedzieliśmy się, że Battlegoat Studios było zaskoczone, że z zaskoczenia ktoś kupił ich grę. Ponoć zawsze myśleli, że ich produkcję nabyło tylko dziesięć osób z Gwinei Równikowej. Notabene, są to imigranci z konstelacji K`uhs`ygasd w czwartym Bragydorze. A tak przy okazji, jest mi smutno, Ziemianie, że żaden z Was nie zainteresował się tym arcydziełem na skalę galaktyki. Najwidoczniej jeszcze jesteście na zbyt niskim poziomie rozwoju, by móc pojąć Supreme Ruler 2010. Pfh, co ja mówię. Wy nawet nie macie macek i dedrontów!

Tak czy inaczej, zażądaliśmy niezwłocznego wydania kontynuacji SR2010 i stąd właśnie wziął się ten międzygwiezdny plan produkcji Supreme Ruler 2020. Gra zostanie stworzona tutaj, na Ziemi, wytłoczona w hutach przy Galamorze IV i rozprowadzona po całej herystej części galaktyki za pomocą uratyjskich krążowników pyłowych. W tym także i u Was. Prawdę mówiąc, nie liczymy na wysoką sprzedaż w Układzie Słonecznym, chociaż z Wami nierozumnymi małpiszonami to nigdy nic nie wiadomo.

Supreme Ruler 2020 nie będzie zbytnio różnić się od poprzedniczki. Nadal gracz będzie zasiadał na fotelu przywódcy wybranego ziemskiego narodu i prowadził go do ogólnej dominacji nad pozostałymi nacjami - zarówno dominacji militarnej, jak i ekonomiczno-gospodarczej. I nie myślcie, że bycie przywódcą takiego państwa to ot tylko kierowanie ruchem wojsk czy wyznaczanie produkcji odpowiedniego modelu czołgów. O nie! Tutaj zarządzamy dosłownie wszystkim - kontrolujemy bezpośrednio budżet państwa, ustalamy jaki procent podatków ma zostać wydany na szkolnictwo, opiekę społeczną czy służbę zdrowia, obieramy preferowane taktyki bojowe, sprawujemy pieczę nad badaniami naukowymi, zajmujemy się rozlokowaniem przemysłu lekkiego i zbrojeniowego, wydobyciem surowców naturalnych, budową kolei i autostrad. Poza tym należy zadbać o dyplomację oraz handel międzynarodowy by zaspokoić zapotrzebowanie choćby na ropę czy węgiel. No i wciąż należy spoglądać na pasek popularności wśród ludu (ew. przywódców wojskowych, gdy jako ustrój mamy komunizm). Można by wymieniać tak jeszcze długo, to wszystko czym zająć się powinien gracz podczas rozgrywki. No, ale przecież lepiej będzie, jak wybierze sobie jednego z dostępnych ministrów, by zadbał o to wszystko za niego. Jednak prawdziwy Xidredoranin robi wszystko sam, własnymi mackami.

Gdy już wyprowadzimy swoje państwo na poziom lokalnego supermocarstwa możemy przejść do tego co najlepsze - podboju sąsiadów. Wojna to jeden z ważniejszych elementów rozgrywki, choć nie będzie ukazana w szałowy sposób. Ot, po prostu figurki-symbole poruszać się będą po mapie w określonym kierunku i napadać na figurki-symbole przeciwnika. Ale słuchajcie mnie, w poprzedniej części miodnie się spoglądało na przesuwającą się granicę w stronę stolicy wroga. Żadnych samodzielnie dowodzonych bitew, żadnych trójwymiarów i wybuchów. Czysty minimalizm. Jak i poprzednio, sam gracz zadecyduje czy rozgrywkę poprowadzi w czasie rzeczywistym, bądź jak woli w turach. Piękne rozwiązanie. Szczególnie, że zmiana ta nastąpić może w każdej chwili, zależnie od stanu sykurotomoloniny w organizmie grającego.

Słabą sprzedaż na Ziemi poprzedniej części twórcy usprawiedliwiali trudnym do opanowania interface`m. Bzdura. Przynajmniej dla nas na Xidredoranie 76. No, ale Wy Ziemianie tacy ułomni jesteście jacyś. I refleks betonowej ściany macie. Na naszej planecie to jest główny temat żartów o ludziach. Naprawdę, dzięki Wam niejeden wieczór ze znajomymi przy kilku frydach kończy się bólem pulpaxów ze śmiechu. U nas, najlepszy gracz potrzebuje tylko pięciu macek do obsłużenia Supreme Ruler 2010. Mimo to, Battlegoat uparło się, by jeszcze uprościć interface. Tak, by ludzie i inwalidzi z wojen sergorrorjańaskich pograć mogli.

Prostszy interface wcale nie oznacza, że cała gra będzie bardziej spłycona i okrojona z niektórych elementów. Co to, to nie! A wręcz przeciwnie nawet! Twórcy planują pogłębić model ekonomiczny i polityczny gry. Dodatkowo twierdzą, iż poprawią sztuczną inteligencję komputerowych przeciwników. Całe szczęście, toć komputery z Der myślały lepiej i szybciej niż wróg w SR2010. Nieoficjalnie mówi się, że algorytmy SI przekazali twórcom sami Tregocjanie z ich gwiezdnego komputera-matrycy wiszącego ponad chmurami wulkanicznej planety oB–213. Nie wiadomo co na to Sergitus - sam komputer-matryca. Wszak on niezbyt przychylny jest grom komputerowym.

Ponadto wymyślono, że przy okazji wydania sequela wypadałoby poprawić nieco oprawę graficzną Supreme Rulera. Znów pomysł niedorzeczny jak zjedzenie ukrala. Całe szczęście będą to tylko poprawki kosmetyczne, na które składać się mają na ten przykład zdjęcia ziemskiego globu wprost z satelitów NASA i krążącego od kilku lat po orbicie glamyckiego wszechpanercnika. Bardzo dobrze, że nikt nie wpadł na pomysł - o zgrozo - przeniesienia gry w trzy wymiary! Ble! Takie posunięcie zniechęciło nas choćby do dalszego wspierania finansowego producentów serii Europa Universalis. A takich Sygotów na przykład już rozdrażniło kosmicznie. Istoty te żyjące jedynie w dwóch wymiarach pogubiły się już w samym menu. Ciężka sprawa.

I tak co bym o grze nie napisał, nikt z was białkowce w to nie zagra. Bo i screeny do zapowiedzi są załączone, a wy w dużej mierze po tym oceniacie gry. Ot, taki Crysis jakiś. Nie wiem co wy w nim widzicie, przecież stareńka Europa Universalis 2 ma lepszą grafikę! To wszystko przez pochodzenie od małpy zapewne. Też żeście sobie przodków wybrali. Całe szczęście jest jeszcze w tej części galaktyki spore grono zatwardziałych fanów (a poznacie ich po mackach), które kupi grę od razu gdy będzie dostępna nawet nie czytając tej zapowiedzi czy recenzji finalnej gry, którą zaanonsowało już X-Cosmos. I dobrze! Bo ja już zacieram macki i gładzę się po propyciu z podniecenia i przyspieszonego biegu apytominy płynącej w moich strzyłkach. Będzie kosmiczne granie!

~ autor tedeward w dniu styczeń 7, 2008.

Napisz odpowiedź