header image
 

Jagged Alliance 3

3 październik 2007 /Z

Entuzjaści i fanboje Jagged Alliance łatwo w swym smutnym życiu nie mają. Wszak od roku bodajże 2001 nie pojawiła się żadna produkcja sygnowana nazwą ich ulubionej serii gier taktycznych (nie licząc Wildfire, które jest tylko i aż fanowskim ulepszeniem poczciwej ‘dwójki’). Jednak w ciągu tych sześciu lat wciąż karmieni są informacjami o rychle nadchodzącym sequelu…

Naprawdę wiele można by napisać o tym co działo się przez te wszystkie lata z dwoma zapowiedzianymi grami - Jagged Alliance 3 i Jagged Alliance 3D. Jednakże podsumuję to krótko, bo i rozpisywać się zanadto nie warto. Po wszystkich tych rotacjach, zmianach, zrywaniu umów i niszczeniu psychiki programistów nieustannym biczowaniem oto co następuje - JA3D zostaje wydane pod innym tytułem oficjalnie nie mając zarazem nic wspólnego z żadnym jaggedem (w naturze występuje bowiem jako Hired Guns), a JA3 zaś… Jest w produkcji. Ale wiedzcie jednak, że jeszcze tylko jakiś czas, bo premiera już wkrótce. Oczywiście o ile znów coś się nie zmieni…

Czym jest Jagged Alliance powinien wiedzieć każdy. Kto nie wie, niech się pomaluje na zielono w ciapki, poważnie się zawstydzi i niech uważnie słucha. Bowiem w swej ignorancji przeoczył jedną z najlepszych turowych gier taktycznych w historii. Jagged Alliance 2 to już klasyka. A jak wiadomo, klasykę powinno się znać, nawet jeśli się jej nie lubi, o. Swoją drogą dość niedawno weń grałem i przyznać muszę - wciąż bawi tak jak niegdyś. Ba, może i nawet bardziej niż wtedy gdy miewało się mniejszą ilość lat na karku niż dziś… Oczywiście pomimo tego, że trzeba przymknąć oko na nieco niedzisiejszą grafikę, ale to akurat nie było u mnie kłopotliwe. Mniejsza jednak o mnie i moje problemy osobiste.

Jeżeli chodzi o Jagged Alliance 3 to i niewiele się zmieni, w stosunku do poprzedniczki, sam koncept rozgrywki. Tak jak i za młodzieńczych czasów naszym zadaniem będzie zanieść wolność fikcyjnemu państwu za pomocą oddziału nieustraszonych najemników. Tym razem historia przedstawiona w grze będzie nieco bardziej zawiła, lecz wciąż równie ważna. Otóż zapewne gdzieś w okolicach Karaibów (a może i nawet w Ameryce Środkowej) w anonimowym państwie wybucha powstanie przeciw prezydentowi. Jakby tego było mało, kraj zostaje zaatakowany przez większego sąsiada, który postanawia poszerzyć swoje granice kosztem pogrążonej w chaosie republiki. Ale to nie koniec, o nie, toć za łatwo by było. Bowiem w całość miesza się także międzynarodowa megakorporacja, która postanawia wykorzystać kryzysową sytuację przeprowadzając tu i ówdzie niezbyt legalne i raczej mało pochwalane eksperymenty.

To już cztery strony konfliktu. Cztery grywalne, bowiem pojawi się także piąta, acz najzupełniej niegrywalna związana z wątkiem fantastycznym. Wątek który, wzorem poprzedniej części, można będzie dowolnie włączać i wyłączać zależnie od humoru i preferencji seksualnych. Jedna frakcja jest niegrywalna, tak wspomniałem (pewno jakaś armia wściekłych turbokiśli z kosmosu, albo sam budyń…). Tak więc i pozostałe cztery grywalne być muszą. I to prawda. Bowiem wraz ze swoją ekipą płatnych zabijaków sami zdecydujemy za jaką opcją się odpowiemy i z kim wejdziemy w konszachty. Od gracza będzie zależeć czy pomoże prezydentowi przywrócić porządek, wesprze wojska inwazyjne w podbiciu całego kraju, zaangażuje się w rewolucję bądź połasi się na pokaźne sumy od biznesmenów w drogich garniturach. Wybór ten będzie mieć wpływ na przydzielane nam zadania i pokaźność udostępnionego arsenału.

Wśród czterdziestu najemników, z którymi będziemy współpracować z pewnością pojawią się znane nam już twarze. Ot choćby taki Shadow, naprawdę sympatyczna persona. Tak jak i drzewiej każdy z żołnierzy fortuny różnić się będzie od reszty odpowiednimi cechami i zdolnościami. Kto wie, może jak i w Jagged Alliance 2 pojawią się zatargi pomiędzy poszczególnymi najemnikami w sprawach osobistych i zawodowych. Nim jednak poślemy strzelców do walki trzeba odpowiednio dobrać im ekwipunek. I tu fani broni palnej powinni być zachwyceni. Bowiem prócz arsenału z poprzednich części (notabene bogatego) twórcy zapewniają, iż dodali masę nowych zabawek, a także nowe rodzaje amunicji i pancerzy.

Rozgrywka wciąż będzie prowadzona na dwóch płaszczyznach. Prócz turowych walk bezpośrednich będziemy także masę czasu spędzać na widoku obrazującym cały kraj podzielony na poszczególne sektory. Służyć to ma w ten sam sposób co we wcześniejszych częściach - do przemieszczania najemników, leczenia, ćwiczenia ich umiejętności i zapewniania im odpoczynku. W JA3 pozbyto się jeno elementów ekonomicznych. Pieniędzy już nie będziemy zarabiać na kopalniach srebra tudzież innych plantacjach bananów, lecz wykonując poszczególne zadania (główne, zaprojektowane przez twórców, popychające fabułę do przodu, jak i te pomniejsze, generowane losowo) oraz handlując z tubylcami znalezionym sprzętem bojowym bądź innymi cennymi przedmiotami.

Graficznie ma być inaczej niż poprzednio. Główną zmianą jest oczywiście zastosowanie trójwymiarowego silnika graficznego, co widać. Gra będzie oparta o engine innej niezgorszej strategii turowej - Silent Storm. Na chwilę obecną JA3 naprawdę niewiele różni się graficznie od SS, ktoś nawet nazwał ów najnowszą część serii modem do Silent Storm w czasach współczesnych. Nie był to, mimo wszystko, komplement. Całe otoczenie, które penetrować będą nasi najemnicy ma przedstawiać się jako w pełni plastyczne, twórcy postarają się o odpowiednią fizykę i model uszkodzeń. Wysadzanie ścian, wspinanie się na dachy budynków, wyłamywanie zamkniętych drzwi (i strzelanie przez nie) - to będzie czymś normalnym w Jagged Alliance 3. Według F3 Games.

Wszystko pięknie i wspaniale, jednak jest parę rzeczy, które budzą wątpliwości. Ot choćby sama oficjalna data premiery - pierwszy kwartał przyszłego roku - zdaje się być jedynie pobożnym życzeniem. W obecnej chwili gra znajduje się w bardzo wczesnej fazie produkcji i ukończenie jej przed marcem 2008 będzie wyzwaniem raczej dość trudnym. Nieoficjalnie mówi się o końcówce przyszłego roku, co już zdaje się być terminem bardziej realnym. Ponadto fani serii podchodzą z rezerwą do programistów zaangażowanych w proces tworzenia gry i mają nadzieję, iż ten projekt nie skończy tak niechlubnie jak Jagged Alliance 3D.

Czekaliśmy tyle lat, więc może i wreszcie się doczekamy. Bo to naprawdę wstyd, że tak świetna seria jest martwa jak sam Wilhelm Zdobywca. Ja osobiście z zapartym tchem nie wyczekuje premiery, ale i zagrać nie omieszkam jeżeli ta nastąpi. Bo nie ma to jak dobra strategia turowa (szczególnie, że te są już na wymarciu…) o poranku. Howgh!

~ autor tedeward w dniu październik 3, 2007.

Jedna odpowiedź to “Jagged Alliance 3”

  1. Dziwna ta zapowiedź…

Napisz odpowiedź