header image
 

Ot, spojrzenie na całość

Ha! Ha! I jeszcze raz (a taki ze mnie ważniak, o) ha! W przypływie nostalgicznej megalomanii wreszcie po wielu próbach udało mi się odszukać i skompletować jakieś 99% opublikowanych tekstów mojego autorstwa. Nie było to zadaniem łatwym, szczególnie mając na uwadze poziom merytoryczny jak i pisarski pierwszych mych tworów (przynajmniej dziś możecie prześledzić moją ewolucję od buca do księżniczki (hę?!)…). Dość rzec, iż jeden człowiek, nazwijmy go Pan X, który przeczytał jakiś czas temu mój pierwszy tekst (dla przypomnienia: recenzja Earth 2150) dostał natychmiastowego rozwolnienia a dwa dni po tym zmarł na syfilis. Nie miałem lekko, widzicie.

2002 - ledwo trzy teksty, ale tak paskudne jakby było ich ze trzy miliony. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, iż miałem wtedy dwanaście lat, a w sferze pisarskiej zaczynałem od zera. Hm, marne usprawiedliwienie.

2003 - kolejny przerażający rocznik. Bleh. Totalna amatorszczyzna (ale wtedy w sumie i o to chodziło, o samą radość tworzenia, o!), irytujące emotikony wciskane co drugi wyraz i ogólnie zerowe poczucie stylu i estetyki. Bleh. Powinno mnie być wstyd za ten rok, ale jakoś nie jest… Gdybym dziś napisał coś w rodzaju recenzji z pierwszych miesięcy tegoż roku pewno bym się powiesił na gumie od majtek. Albo przegryzł sobie aortę.

Co warto przeczytać: Nic.

2004 - początek to też syf, syf i syf. Końcówka (od sierpnia bodajże) już jest w miarę znośna. W każdym razie już słowa “Co za dureń to pisał?!” nie bardzo tutaj pasują.

Co warto przeczytać: Final Revenge? (w niektórych kręgach opowiadanie kultowe, hihi), Earth 2150 (bodaj pierwsza profesjonalna recenzja… z tego co pamiętam), TETRIS (nigdy nie publikowane, nigdy nie dokończone opowiadanie) i wsio.

2005 - no, no. Tutaj już nie ma czego się wstydzić, a nawet można i się zachwycić (e, to jednak wątpliwe). Ot czasy, w których wszyscy chcą być fajni i profesjonalni. Hi.

Co warto przeczytać: Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie (ponoć dobra recenzja, ja tam nie wiem), Deadhund (tekst pisany z perspektywy muchy patrzącej na gracza), GTA San Andreas (najdłuższa recenzja - 21 tysięcy znaków - jakościowo jednak miejscami kuleje), Suma wszystkich Czechów (nigdy nie dokończony i nie publikowany scenariusz do filmu).

2006 - niedużo tekstów, ale schludne są i nie ma się do czego zbytnio przyczepiać. Może za parę lat będę naśmiewał się z tego jak z roku 2002, ale na tę chwilę rocznik ten zdaje się być całkiem w porządku.

Co warto przeczytać: Biegnąca żyrafa na tle wybuchającej bomby atomowej (pozostawię bez komentarza), Tedi’s Magazine 2 (nigdy nie dokończony i nie opublikowany drugi numer Tedi’s Magazine!), XIII Century (bo tekst został opublikowany w CD Action), Baldur’s Gate II (bo ponoć końcówka to i śmieszna jest) i coś tam jeszcze przeczytać możecie, a co…

2007 - …

Co warto przeczytać: Final Revenge! Atomic Edition (remake, a zarazem kompilacja trylogii Final Revenge w jednym tekście) i resztę opowiadań z tegoż roku, a co mnie tam.

Złożył, spisał i nieźle się przy tym namęczył:
Przemysław ‘Tedeward’ Bryk, o!

~ autor tedeward w dniu wrzesień 25, 2007.

Odpowiedzi: 7 to “Ot, spojrzenie na całość”

  1. I czym się tu podniecać?

  2. Postanowiłem że komentowanie tego sobie daruję. Napiszę Ci za to komentarz do recenzji Earth 2150, o!

  3. No wiesz. To bardzo fajna sprawa, takie archiwum. Ja tam się podniecam.

  4. A widzi? On się podnieca.

  5. To sie po podniecajcie, a ja sobie poczytam.

  6. Ale jedno nie wyklucza drugiego.

  7. A ja po prostu poczytam. Fajnie jest.

Napisz odpowiedź