Codename: Panzers – Cold War

13 wrzesień 2007 /Z

Drugiego września 1945 roku po sześciu długich latach końca dobiega II Wojna Światowa. Radości nie ma końca. Wszak to Alianci ostatecznie zwyciężają przebrzydłą koalicję Niemiec, Włoch i Japonii. Nareszcie nadchodzi upragniony przez wszystkich ogólnoświatowy pokój i szczęście… Na kilka miesięcy.

Bo gdy już sobie naziści poszli w… daleką stronę i nie było przeciw komu się jednoczyć, ludkom i ich przywódcom przypomniały się stare waśnie i konflikty. No i zaczęło się – wojny domowe, rewolucje, kryzysy w mniejszych państewkach, a wszystko to doprawione rywalizacją dwóch supermocarstw – Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Węgierska grupa Stormregion tym razem postanowiła właśnie ten okres historyczny przedstawić w swojej najnowszej produkcji.

Zawiedzie się jednak ten, kto ma nadzieję na w pełni historyczne podejście do tegoż tematu. Jak w wielu przypadkach produkcji zimnowojennych tak i tutaj scenariusz militarny jest w fikcyjny (choć część z 18 zaplanowanych misji nawiązywać będzie to prawdziwych wydarzeń), a opowiadać będzie o bezpośredniej wojnie między USA a ZSRR. Ot, 8 kwietnia 1949 roku w wyniku, zdawałoby się błahej, lotniczej pomyłki wybuchnie ten krwawy konflikt, przy którym II Wojna Światowa może okazać się tylko nic nie znaczącą potyczką. Gracz zaś stanie przed wyborem – poprowadzi wojska wolnego świata by zniszczyć komunistyczny reżim czy też zjednoczy wszystkie narody pod wspólnym czerwonym sztandarem i panowaniem pierwszego sekretarza.

W zasadzie z góry wiadomym jest czego można się spodziewać po tym tytule. Gra skupiać się będzie na dynamicznych walkach mniejszych ilości jednostek tak jak to było w poprzednich częściach Codename: Panzers. A trzonem naszej armii będą – cóż za niespodzianka – czołgi, wspomagane przez piechotę, samoloty oraz helikoptery. Warto nadmienić iż pojawią się także okręty marynarki wspierające wojska lądowe. Zawiodą się fani broni nuklearnej – bowiem mimo iż arsenał jądrowy był jednym z najważniejszych elementów zimnowojennej rywalizacji, w CP – Cold War raczej nie uświadczymy najmniejszej nawet bomby atomowej. W sumie i słusznie, wtedy cała rozgrywka mijałaby się przecież z celem.

Jeżeli chodzi o sam sposób rozgrywki niewiele się zmieni w stosunku do poprzednich części serii. Nadal nacisk położony bardziej na grywalność niż realizm. Pamiętając jednak, że ten drugi nie zostanie całkowicie pominięty a jedynie dawkowany z umiarem. Dlatego też prócz zwinnych palców i umiejętności szybkiego klikania potrzebne będą szczątkowe ilości zmysłu strategicznego i zdolność planowania taktycznego. Tak więc i frontalne ataki na umocnione pozycje wroga mogą się sprawdzać, lecz będą zawsze okupione dużo większymi stratami niż wojna przemyślana i rozegrana po mistrzowsku wzorem genialnych strategów. Nie zrezygnowano także z bohaterów, możliwości zajmowania budowli i walki w nich o każdy pokój oraz nabywania przez jednostki doświadczenia. Znaczny w pływ na bitwy mieć będzie pogoda. Razem z nią zmieniać się ma widoczność, mobilność, zasięg strzału jednostek oraz wiele innych parametrów.

Największe zmiany – jeżeli nie nazwać ich rewolucyjne – zajdą dopiero w sferze technicznej. Codename: Panzers – Cold War to zupełnie nowy silnik graficzny Gepard-3-Engine, który obsługiwać będzie także DirectX 10. Twórcy pewno pochwaliliby się, że za jego pomocą są w stanie wygenerować cuda (ech, te moje hiperbole), ale są na tyle skromni, że tego nie czynią. Jednak to co do tej pory widziałem nie może się nie podobać choć konkurencja na tym polu w chwili obecnej jest dość wysoka (vide World In Conflict). Ważnym zabiegiem technologicznym jest zaimplementowanie znacznie lepszej fizyki obiektów. Poprzednie części Codename: Panzers nieco kulały pod tym względem (szczególnie w porównaniu do choćby Soldiers: Ludzie Honoru), toteż postanowiono to wreszcie zmienić. W najnowszej części każdy element ma być w pełni interaktywny (tj. możliwy do destrukcji), a w tym szczególnie budowle, które przemieniać się w gruz mają w dość efektowny i każdorazowo inny sposób (zależny od masy i rozmiaru danej konstrukcji).

Stormregion nie zapomina o trybie multiplayer. Gracze będą mogli wziąć udział w trzech różnych trybach rozgrywki (Domination, Team Match, Cooperative) na dwudziestu mapach. Węgrzy będą musieli się nieźle napocić by stworzyć tryb dla wielu graczy dorównujący wspominanemu już World In Conflict, a przede wszystkim skłonić by ludzie grywali w ich produkcję a nie w WiC… To trudne, ale nie niemożliwe.

Ot i to właśnie Codename: Panzers – Cold War. Mimo wielu zmian, w większości technicznych, duch gry raczej pozostanie taki jak w poprzednich częściach, toteż fani serii nie powinni być zawiedzeni. Produkcja na pewno będzie dobrą alternatywą dla tych, którzy znudzą się, bądź w ogóle nie przepadali za dziełem Massive Entertainment. A premiera zimnowojennego Kryptonumu: Czołgi (tłumaczenie własne, hihi) już w marcu przyszłego roku. Warto czekać.

~ przez tedeward w dniu wrzesień 13, 2007.

Napisz odpowiedź