header image
 

Rise of the Argonauts

10 sierpień 2007 /Z

Starożytna Grecja najwidoczniej wraca do łask, wszak ostatnio mieliśmy okazję zagrać w kilka niezłych gier opartych głównie o mity Hellady, a nawet obejrzeć całkiem niezgorszy film. Może rzeczywiście biznes przypomniał sobie, że przed powstaniem Stanów było coś jeszcze… I nie była to Kanada.

Do wydanych dość niedawno Titan Quest i Loki w przyszłym roku dołączy kolejna gra z gatunku action role-playing czerpiąca pełnymi garściami z greckich mitów o bóstwach i bohaterach. Dwa pierwsze tytuły może i nie są produkcjami genialnymi, ale w swojej dziedzinie spełniają postawione przed nimi zadania całkiem sprawnie. Tymczasem twórcy Rise of the Argonauts nie chcą poprzestać wyłącznie na zaspokajaniu fanów hack’n’slashy. Otóż pragną oni by ich produkcja określiła całkiem nowy kierunek gier RPG. Cel dość ambitny, ale czy realny?

Łatwym jest by domyśleć się, że fabuła RotA w głównej mierze nawiązywać będzie do mitu o Jazonie i Argonautach, lecz w sposób wyjątkowo luźny. Oto nasz heros Jazon przygotowuje się do własnego ślubu, który niestety musi zostać odwołany ze względu na tajemniczą śmierć przyszłej-niedoszłej panny młodej. Zrozpaczony Jazon dowiaduje się, że owszem istnieje szansa na cofnięcie tych tragicznych zdarzeń i przywrócenie do życia ukochanej. Jednak w tym celu musi odnaleźć mityczne Złote Runo. To chyba jedna z największych różnic pomiędzy fabułą gry a mitem o Argonautach, gdzie przecież inicjatorem wyprawy był pełen obaw o zachowanie tronu stryj Jazona - Pelias. Jednak mniejsza o to czy przyczyną wyprawy były rozgrywki polityczne bądź też wątek miłosny, bowiem w obu tych wersjach heros buduje statek Argos, zbiera grupę bohaterów i wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż, na końcu której znajduje się Złote Runo.

Rozgrywka ukazana z perspektywy trzeciej osoby w generalnie koncentrować ma się na walce z napotkanymi bestiami i stworzeniami mitologicznymi wykonując przy tym kolejne zadania prowadzące nas do głównego celu wyprawy - sierści złotego barana Chrysomallosa. Oto bowiem na każdej z piętnastu wysp, które odwiedzimy otrzymamy zadanie główne, pozwalające kontynuować wyprawę oraz masę questów pomniejszych rozwijających niektóre mniej ważne wątki. Chyba nie muszę zaznaczać, że autorzy mają postarać się o różnorodność nie tylko postawionych przed nami celów, ale także wyglądu i konstrukcji kolejnych odwiedzanych lokacji. Ile pozostanie z tych obietnic, przekonamy się po premierze.

Penetrując magiczne gaje i tajemnicze jaskinie zawsze towarzyszyć nam będzie dwójka bohaterów pomocniczych - wybranych członków załogi statku Argos. Może to być choćby Herakles, tudzież Atlanta. Gracz sam nie będzie mógł bezpośrednio kontrolować żadnego z nich, a jedynie wydawać im proste rozkazy jak atak czy wycofanie się by zregenerować siły. Ważny jest dobór współpracowników, gdyż prócz broni białej walczyć przyjdzie nam bronią dystansową oraz magią. Sama walka ma wyglądać nieco inaczej niż w innych tego typu grach. Otóż w Rise of the Argonauts może wystarczyć jedno pchnięcie mieczem by powalić nawet bardzo silnego przeciwnika. Aby to jednak uczynić trzeba mieć dużo szczęścia i celne oko, gdyż w takim przypadku nasz heros musi trafić ostrzem w nieosłonione pancerzem, a bardzo wrażliwe miejsce na cielsku przeciwnika. Jeżeli bestia nie padnie od razu, będzie poważnie ranna co uniemożliwi jej dalszy efektywny atak bądź obronę. Dopracowana fizyka i animacja postaci mają sprawić, że na widok efektownych walk opadnie nam szczęka.

Ważnym elementem rozgrywki będzie sam statek Argos. Dzięki niemu (dowolnie) będziemy się przemieszczać między wyspami, magazynować zebrany oręż i skarby a także leczyć rany u zatrudnionego kapłana. Trzeba nadmienić także, iż wszystkie nasze czyny, a także wypowiedziane słowa bacznie obserwują bogowie - Ares, Apollo, Atena i Hermes. Których łaska bądź gniew bezpośrednio będą miały wpływ na dalszą rozgrywkę. Zadowolony bóg pomaga nam w walce udostępniając najróżniejsze moce bojowe, rozdrażniony bóg zaś woli wspomóc naszych przeciwników. Jak sami twórcy przyznają - chcą, by każde działanie miało znaczenie. No ładnie, ładnie.

Dużo uwagi twórcy poświęcają na dopracowanie strony graficznej, która wykorzystuje silnik Unreal Engine 3. Można spodziewać się dbałości o szczegóły modeli postaci jak i wszystkich odwiedzanych lokacji. I dlatego raczej nie trzeba się martwić o poziom oprawy audiowizualnej Rise of the Argonauts. W Liquid Entertainment musieliby pracować wyjątkowi partacze by zmarnować potencjał drzemiący w tej technologii. No, ale już nie takie rzeczy przecież dane nam było oglądać…

Na rewolucję w gatunku gier RPG (obietnica twórców, trzymam ich za słowo!) przyjdzie nam poczekać przynajmniej do przyszłego roku. Nie ma co prawda dokładnej daty premiery Rise of the Argonauts na trzy zapowiedziane platformy (PC, PS3 i X360), ale osobiście spodziewam się ujrzeć ten tytuł w sklepach późną wiosną 2008. Nowy kierunek role-playng? Cóż… Ważne, żeby gra dobra była, ot co.

~ autor tedeward w dniu sierpień 10, 2007.

Napisz odpowiedź