Wszechświat, obcy i kasety wideo

10 maj 2007

Kto interesuje się wszechświatem? Gwiazdami i galaktykami? Obcymi cywilizacjami? Nieskończonością? Ledwo garstka. Reszta ma to w poważaniu nie sięgając wzrokiem ponad wieżowce i bloki z wielkiej płyty. Jak kury, które co prawda nie wiedzą co kryje się za płotem, ale nie bardzo się tym interesują, bo tutaj jest jedzenie. I kogut. A sama sprawa istot pozaziemskich (nie przepadam zbytnio za słowem “kosmici”) – gdy się już o nich wspomni niejeden rozlega się głos: “Wierzysz w to? To przecież dla dzieci.” Ale potępianie ignorancji pozostawmy na inną sposobność.

Otóż dzisiaj chciałem się zająć rozważaniami na temat właśnie tychże obcych form życia. W popkulturze dość często przewijał się obrazek sympatycznego, małego, zielonego człowieczka z parą czułek na głowie i ewentualną trąbką zamiast nosa. Cholera wie kto wymyślił tę bzdurę, wszak najczęściej pośród relacji rzekomych spotkań tudzież porwań otrzymujemy coś zgoła innego – szarą postać, z wielką głową i wyłupiastymi oczyma. Od czasu do czasu napotyka się na jaszczuroludzi, bądź wysokich, humanoidalnych blondynów – nordyków kojarzonych z aniołami. Nie kwestionuję tych relacji, acz zarazem nie twierdzę, iż są prawdziwe (pomijam już przyczyny tego – choroby psychiczne, halucynacje, widzenia rzeczy, które się chce zobaczyć, działania obcych mocarstw etc.). Pytanie jest następujące – czy to wszystko, na co stać wszechświat? Czy to wszystko, na co stać naszą wyobraźnię?

Z pewnością nie. Najwidoczniej tak.

Pierwsza odpowiedź oczywiście nie była prosta, wszak nie mam najmniejszej pewności o tym, co kryje choćby nasza galaktyka. O tyle drugie pytanie jest dość banalne. A czemuż to? Ano z tego faktu, iż umysł ludzki nie jest w stanie wyjść poza ramy rzeczywistości, którą zna. Stanisław Lem pisał o tym choćby w “Solarisie” – we wszechświecie już dziś szukamy planet piaszczystych jak Sahara, mroźnych jak bieguny, bądź wilgotnych jak las równikowy – wszystko odnosimy wyłącznie do tego, co już znamy. Nie potrafimy sobie wyobrazić, że tam pośród miliardów gwiazd może istnieć coś Innego. Coś, czego jeszcze nie widzieliśmy. Coś, co umyka naszemu wąskiemu rozumowaniu.

Dlatego też nasze wyobrażenie istot pozaziemskich jest tak marne i ubogie. Uważamy, że oni muszą być podobni do nas – przecież człowiek jest na szczycie ewolucji na Ziemi, więc i ich ewolucja musiała przejść w ten sam sposób. Kosmita (a niech stracę) musi mieć nogi, ręce i oczy. Ale niby, dlaczego? Przecież wszechświat jest tak ogromny, iż kryć może dziwactwa z naszych najgorszych koszmarów, zawierać setki nieznanych nam zjawisk fizycznych, pierwiastków…

Każdy człowiek jest na pewien sposób ograniczony, gdyż w różnym stopniu nie potrafi wybiec myślą poza rzeczy, które zna. Dlatego też w zasadzie żadna wizja przyszłości nie sprawdziła się w stu procentach. I właśnie, dlatego żadna wizja istot pozaziemskich nie sprawdzi się w stu procentach. Ale to nie powód by trwać ciągle przy wyobrażeniu klasycznych humanoidów. Wszechświat jest na tyle skomplikowanym organizmem by wykreować najdziwniejsze (a zarazem jak najbardziej normalne) twory. Ot choćby wyobraźmy sobie planetę pełną rozumnych, pipczących kamieni (wpadł na ten kontrowersyjny pomysł człek istniejący jedynie w mojej głowie – a podpisywał się wtedy imieniem Kassube, bip!). Powiecie, że niemożliwe. Niby czemu?

Otóż to, przedstawiciel obcej cywilizacji nie musi mieć rąk, nóg, głowy i oczu. Jego ciało nie musi bazować na białku. Co powiecie na zbudowane z siarki i cyny przerośnięte ślimaki komunikujące się ze sobą za pomocą fal radiowych? (są dość wybuchowi i potrafią się nieźle napalić na nowe technologie, więc lepiej nie używać przy nich zapałek) Patyczaki z tytanowym egzoszkieletem orientujące się w trzech wymiarach za pomocą jonizacji powietrza? Przeźroczyste stwory unoszące się w powietrzu przypominające bańkę mydlaną?

Ja sam nie potrafiłem się obejść bez porównań do rzeczy mi już znanych, co widać. Ale spójrzcie – eksploracja kosmosu może przynieść więcej niespodzianek niż można by się tego spodziewać. I jak u diaska te bańki mydlane się rozmnażają?

~ przez tedeward w dniu maj 10, 2007.

Napisz odpowiedź