Codename: Panzers Phase Two

27 sierpień 2005 /D

Strach pomyśleć, ale już pełny rok minął od premiery Codename: Panzers. Gry, którą jedni wielbili i wychwalali, a inni opluwali i krytykowali (nie będę nawet przypominał dlaczego, bo głupi to powód, a zainteresowani na pewno wiedzą, o co chodzi. Powiem tylko tyle, że krytyka owa nie tyczyła się, jakże wysokiej, jakości tej gry). Co by nie mówić, wcale grze nie wyszło to na złe. Ba! Twórcy pewnie śmiali się do rozpuku i co chwila sprawdzali stan swojego konta…

Tak czy siak, Węgrzy obiecali, że zrobią sequel, no i dotrzymali słowa. Minęło ciut ponad dwanaście miesięcy, a w naszych sklepach pojawiła się Faza Druga, kolejna z obiecanych pięciu. Jako że mój budżet na ten rok nie przewiduje kupna praktycznie żadnej gry, musiałem się zadowolić wyłącznie demem. Po krótkiej chwili, 650 megabajtów (swoją drogą, coraz większe się te dema robią, nieproporcjonalnie do ich długości niestety) danych wgrało się na mój dysk i mogłem rozpocząć zabawę.

Codename: Panzers - Phaze Two, jak pewnie wszyscy wiecie, jest czymś pomiędzy strategią czasu rzeczywistego, a grą RTW. W grze koncentrować się będziemy nie na najsłynniejszych bataliach II Wojny Światowej wyciągniętych wprost z podręczników historii, lecz na pomniejszych, również bardzo znaczących potyczkach ze skromniejszą ilością sprzętu. Najczęściej będzie to parę czołgów, dział, pojazdów wsparcia oraz piechota w liczbie kilkunastu. Tym razem, Stormregion przeniósł rozgrywkę na południe, do spalonej słońcem Afryki północnej, Włoch, oraz na Bałkany. W demie tym, mamy tylko jedną, afrykańską misję, w której dowodzić będziemy połączonymi siłami Amerykańsko-Brytyjskimi. Za zadanie mamy przejąć pobliskie miasteczko, wykopać Niemców ze stacji kolejowej by… Nie, dalej opowiadać nie ma sensu, ważne że dowodzić będziemy znaczną ilością broni pancernej. Przejście tego jednego etapu zajęło mi około dwóch godzin (z czego połowa czasu spędzona była przy pauzie). Jeżeli taką samą długość mają misje w pełnej wersji, to widzę dla niektórych jesienne wieczory wcale nie będą takie nudne i długie…

Misja ta nie należy do najtrudniejszych, przynajmniej na początku jest dość prosto (wprawdzie w pierwszych sekundach gry, gdy posiadamy tylko dwa czołgi atakuje nas Pz. VI plus parę innych jednostek, to nie ma co się martwić, później będzie już tylko gorzej…). Jednak w ostatniej jej fazie, gdy atakuje nas Tygrys za Tygrysem, robi się ciut ciasno na tej pustyni… W każdym razie, wprawiony gracz powinien sobie poradzić. Na dodatek oprócz głównych celów dostaniemy ze dwa zadania poboczne i trzy ukryte (których ja oczywiście nie odnalazlem), które w pełnej wersji dałyby nam więcej punktów prestiżu.

W sumie podczas grania nie zauważyłem praktycznie żadnych różnic pomiędzy Phaze Two a częścią pierwszą. W sumie to i lepiej, bo według mnie, nie było co poprawiać. Każdy aspekt Fazy Pierwszej był szczegółowo dopracowany i sprawdzony. Co jednak nie znaczy, że nie pojawiły się nowości. Jedyna misja w tym demie zaczyna się w dzień, a kończy w nocy (w pudełkowej wersji większość misji ma mięć taki przebieg). Pojawiają się możliwość włączenia (i wyłączenia) świateł u pojazdów, co oczywiście zdradzi nasze pozycje, ale również dzięki temu żołnierze będą widzieć w nocy na dalsze odległości.

Ogólny zarys rozgrywki nie uległ zmianom. Mamy aktywną pauzę, te same możliwości działania, możliwość wsparcia z powietrza. Nawet interface nie zmienił się wcale, dzięki czemu nie trzeba się na nowo do niego przyzwyczajać. I wydaje mi się, że tu tkwi największa wada Codename: Panzers - Phaze Two. Brak tu znaczących zmian w porównaniu do poprzednika (mimo wszystko, jednak gra wydaje się dużo lepsza). Co na szczęście, nijak wpływa na grywalność i nadal nie można się oderwać od monitora póki się nie ukończy danej misji.

Poprawiono (już wtedy świetnie wyglądający) engine graficzny gry. Jednostki wyglądają jeszcze lepiej i są jeszcze bardziej szczegółowe, jak to zwykle się wspomina, ich design jest zgodny z historycznymi realiami. Jak powszechnie wiadomo, najlepiej prezentują się oczywiście czołgi, w końcu tytuł musi coś znaczyć. Chyba najbardziej widoczne jest poprawienie wybuchów i efektów specjalnych. I co tu dużo mówić, nigdzie indziej takich świetnych eksplozji nie zobaczycie. Bardzo ładnie prezentuje się to, co otacza pole bitwy. Na myśl przychodzi mi tylko Desert Rats vs Afrika Korps, tyle że dziesięć razy lepsze. Grafice nie ustępuje oprawia audio. Muzyka momentami genialna, doskonale wnika w klimat gry i co najważniejsze, wpada w ucho. Od początku mojej kariery recenzenta, nie lubiłem opisywać dźwięków zawartych w grach, bowiem nigdy nie można napisać o nich więcej niż dwa słowa. Cóż, tak będzie i tym razem (bywa), dźwięki Fazy Drugiej są bardzo dobre.

Jeżeli z utęsknieniem czekasz na listonosza z paczką zawierającą “Codename: Panzers - Phaze Two”, powinieneś już dawno zagrać w to demo. A wy, którzy nie macie zamiaru kupna, zagrajcie również, bo to doskonała gra. A nuż się wam spodoba i kto wie, być może również traficie to tej pierwszej grupy?

Oceniono na 9

~ autor tedeward w dniu sierpień 27, 2005.

Napisz odpowiedź