header image
 

Star Wolves

22 czerwiec 2005 /D

Ship’s Log: Data gwiezdna 00900502005
Piąty dzień od startu ze stacji kosmicznej “Bols” orbitującej wokoło Ziemi. Dla rozrywki kapitan podłączył plazmowy TV, chłopaki wybrały film “Event Horizon”. Ponoć ma nam dodać otuchy do próbnego skoku w nadprzestrzeń, jaki mamy wykonać w przyszłym tygodniu. Kapitan twierdzi, że był na nim w kinie i jest to ciepły film dla całej rodziny, zobaczymy.

Przemierzając nieprzeniknione otchłanie nicości szuflady w celu odnalezienia czegoś do zagrania, natrafiłem na pewną płytę. Krążek ów zapisana była jakimś dziwnym pismem obcej rasy, był to nośnik danych z demem gry Star Wolves…

Gra ta wydana została przez, ostatnimi czasy, moją ulubioną firmę 1C Company (wydawcy dużej części gier ze wschodu). Neony lat świetlnych temu miałem możliwość napisania nawet zapowiedzi. Ale sobie pomyślałem “badziewiu mówimy nie!”. Dziś moje zdanie na temat tej gry uległo nieco zmianie.

Data gwiezdna 01500502005
Nie jestem pewien czy próba się powiodła. Niby coś tam zatrzęsło “Sobieskim”, ale gdy wyjrzałem przez okienko, to nie zauważyłem żadnych zmian. Gwiazdy i ciut czarnej przestrzeni. Na zbytnią różnorodność nie można narzekać.

Na samym początku omijałem szerokim łukiem to demo. Cóż, symulatorów lotu statkiem kosmicznym nie lubię, a po obrazkach wydawało mi się, że SW nim właśnie jest. Dopiero po przeczytaniu podpisu mówiącym o Homeworldzie, postanowiłem zagrać. Bo co, jak co, ale gdy grę opisuje się używając właśnie nazwy “Homeworld”, to warto w nią zagrać. Po w miarę krótkiej instalacji (560 MB na dysku) wreszcie zaświtało mi w głowie, że ja skądś ten tytuł znam.

Data gwiezdna 02000502005
Wczoraj spotkaliśmy jakiś inny statek. To chyba byli Czesi, mówili w dziwnym, ciut śmiesznym i równocześnie niezrozumiałym dla nas języku.

Star Wolves odziedziczyło wiele po Homeworldzie. Dowodzimy tutaj grupą gwiezdnych najemników, którzy przemierzają rubieże kosmosu w celu nabicia jak największej kasy. I tutaj pojawia się największa różnica między tymi dwoma grami, dowodzić będziemy Statkiem Matką i jeno paroma myśliwcami, zapomnijcie o ogromnych bataliach z setkami okrętów. Za to każdy pilot ma osobowość i każdego z nich będziemy rozwijać (jak również i jego statek). Jednym z myśliwców śmigać będzie postać stworzona przez nas, która towarzyszyć będzie przez całą grę. Reszta ekipy stopniowo dotrze do naszego kosmicznego wilka.

Jak już wspominałem, nasze postacie będą nabywać doświadczenie w kolejnych bitwach. Zarobione punkty inwestujemy na drzewku rozwoju, na którym umieszczono wszystkie dostępne ulepszenia w danej profesji (a są aż cztery).

Statki naszych podopiecznych doświadczenia zyskiwać nie będą, ale za to stopniowo będzie można modernizować ich bronie oraz podsystemy. Wszystko to można zdobyć z wraków lub zakupić na czarnym rynku.

Data gwiezdna 02100502005
Nawiązaliśmy kontakt. Wysłali dwóch posłów. Owi kolesie byli fioletowi, mieli trzy ręce i oko na czole. To na pewno Czesi. Powiedzieli po naszemu, że “wpadli na piwko i meczyk”. No to im daliśmy tego pierwszego. Po jednym łyku wyrecytowali skład chemiczny trunku i padli na stół zaliczając “zgona”.

W demie do wykonania są trzy misje. Dla mnie były bardzo proste i niestety za krótkie. Ale to tylko demonstracja możliwości, więc nie można wymagać zbyt wiele, a szkoda, bo z chęcią pograłbym sobie dłużej. A wszystko przez ten wspaniały klimat budowany przez całokształt: grafikę i muzykę. Ale o nich za chwilę.

Budowa gry jest niemal, że identyczna do H2. Wydawanie, podobnych co tam, rozkazów statkom jest takie samo. Po naciśnięciu TAB mamy podobny sonar pokazujący cały dostępny obszar misji. Muszę przyznać, że mała oryginalność w tej dziedzinie idzie na plus Star Wolves. Bowiem każdy fan kosmicznych batalii bez problemu odnajdzie się w tej grze.

Data gwiezdna 03000502005
Od tamtego czasu posłowie się nie obudzili. Kapitan ich statku myśli, że zgładziliśmy jego… hm… ludzi?

Grafika to jeden z atutów tej gry. Wydaje mi się, że Star Wolves jest dużo ładniejszy od Homeworlda 2. A na pewno, SW miał dużo mniejsze nakłady pieniężne na oprawę graficzną. Ta gra nie może się nie podobać. Miejscami potrafi wręcz powalić na kolana, jeszcze w żadnej strategii nie widziałem tak ładnego kosmosu (może sęk w tym, że grałem tylko w oba Homeworldy?). Ale to jeszcze nic przy statkach i stacjach kosmicznych, wszystko dopracowane do ostatniego szczegółu. Bardzo ładnie prezentują się także wybuchy i inne tego rodzaju fajerwerki. Szkoda tylko że na tych paru zdjęciach nie da się uchwycić piękna tej gry.

Do wyboru mamy parę rodzajów kamer, najciekawszą jest (znana z Homeworlda, a jakże!) ta, która krąży wokoło wybranego statku. Dla mnie, to jest najtrafniejszy wybór do gier osadzonych w nieprzebytej otchłani wszechświata.

Oprawa audio też jest nie najgorsza. Dźwięki jak to dźwięki, nie powalają, są dobrze dobrane. No, ale ta muzyka! jednym słowem wyśmienita. Jej się nie da opisać, po prostu trzeba usłyszeć (i lubić taki rodzaj, ale to już inna sprawa).

Data gwiezdna 00500602005
Dostaliśmy jakiś filmik na płycie. Nagrana była tam Czeska flota lecąca w stronę Ziemi. Kapitan twierdzi, że wypowiedzieli nam wojnę, ja tam w to nie wieżę, pewnie odebrali promocje w Biedronce, albo chcą zobaczyć Wielki Kanion…

Jeżeli podobał ci się Homeworld, to w takim razie w Star Wolves musisz zagrać w to demo. Z resztą, każdy fan strategii powinien zainstalować, a nuż coś z tego wyjdzie. W końcu to nic nie kosztuje (w przeciwieństwie do pełnych wersji), tylko mogłoby być to nieco dłuższe…

Data gwiezdna 00900602005
Dowiedzieliśmy się, że Czesi rozpieprzyli Ziemię w trzy dupy. Dostaliśmy od nich żartobliwy wierszyk o treści “Have a nice day”. Miło z ich strony.

Oceniono na 8

~ autor tedeward w dniu czerwiec 22, 2005.

Napisz odpowiedź