Stalingrad
20 czerwiec 2005 /D

Po premierze i sukcesie Blitzkriega programiści zza Buga postanowili pójść w ślady swoich rodaków i zaczęli masowo wykupywać engine tej gry. Filmie Nival nie zależało, w końcu Blitzkrieg II zbudowany jest na nowym silniku 3D, więc…
Więc niedawno zostaliśmy uraczeni zapowiedziami paru(nastu?) gier: Cuban Missle Crisis, Desert Law, World War I oraz opisywany tu Stalingrad. Wszystkie te gry swego czasu miałem okazję zapowiadać. Na końcu każdej z zapowiedzi widniało jakoby gry te miały pojawić się pod koniec obecnego (tj. 2004) roku. Minął Sylwester a tu cisza…
Jak dotychczas jedyną grą z tej grupy to Stalingrad, któremu najbliżej było do dziadka Blitzkriega. A to z tego powodu, że tutaj również weźmiemy udział w II Wojnie Światowej. Tym razem skoncentrujemy się na jednej bitwie - oblężeniu Stalingradu. Wielu pewnie powie, że to głupota opierać całą grę o jedną bitwę. Też tak myślałem, po tym demie me zdanie ciut się zmieniło.
Na dysku Stalingrad zajmuje 430 MB. Jego objętość od razu wskazuje, że będzie więcej niż jedna misja do obalenia. Na pulpicie pojawia się skrót o strasznie długiej nazwie Great Battles of WWII - Stalingrad. Z tego można wywnioskować że autorzy być może myślą o kontynuacji, tyle że opowiadającej o innej bitwie.
Odpaliłem grę i przywitało mnie dość długie intro oparte na archiwalnych filmach nagranych w trakcie bitwy. Autorzy chwalą się, że podczas projektowania plansz i misji chętnie korzystali z archiwów, wykorzystując zdjęcia lotnicze i temu podobne bajery. Potwierdzić nie mogę, w Stalingradzie nigdy nie byłem. W demie mamy do wyboru dwie oczywiste strony: siły Wermachtu lub żołnierzy Armii Czerwonej. Bardzo miło zaskoczyła mnie ilość dostępnych misji. W czasach gdy demo ma jedną misję + tutorial (czasem nawet tego ostatniego nie ma) to cztery spore misje to bardzo dużo! Dobrzy z matematyki mogli już policzyć, że przypada po dwie mapy na stronę.
To oczywiście skromny wycinek całej kampanii. Nie mam pojęcia skąd autorzy wzięli tyle informacji o najmniejszych nawet potyczkach jakie zaszły między czerwonymi a 6 Armią Wermachtu. A co dopiero mówić o jednostkach! Te oczywiście wzorowane na tych rzeczywistych. Ale to nie jest najważniejsze, w Stalingradzie mamy bardzo dużą szczegółowość, np. taki T-34 występuje w co najmniej pięciu wersjach, z zaznaczeniem z której fabryki wyjechał! Pojawiają się także takie maszyny, których nie spotkamy nigdzie indziej. Jakie? To już odsyłam do gry.
Wspominałem już, że autorzy tworzyli mapy na podstawie zdjęć. I ja po zagraniu w to demo wierzę im. Większość misji rozgrywać się będzie w terenach zabudowanych, a te wyglądają wręcz świetnie. Nie ma nic zrobionego “na odwal się” (jak to czasem bywa w przypadku map tworzonych “z głowy”). Czasem tylko wyjedziemy do pobliskich wsi lub na przedmieścia.
W stosunku do Blitzkriega nieco poprawiono AI wrogów. Zachowują się lepiej niż poprzednio, próbują podejść taktycznie, ale gdy grałem to i tak im nie wychodziło, bo największy strateg wszech czasów to jednak jakiś przeciwnik jest. Poza tym, w misjach wróg ma mało jednostek pancernych (poza drugą misją Armii Czerwonej, w której atakują nas Tygrysy), przez co dobre dowodzenie czołgami wystarcza by zwyciężyć (czasem nawet bez pomocy piechoty).
Ciut inaczej wygląda interface. Jednak w większości to były zmiany kosmetyczne, bo wprawdzie cała reszta w sumie pozostała bez zmian i obsługuje się to wszystko równie prosto jak w Blitzkriegu.
Nie zmieniła się konieczność zaopatrzenia w amunicję oraz obsadzanie budynków. To drugie wydaje mi się ciut lepsze niż w pierwowzorze. Pojawiła się jeszcze jedna nowość, zdobyczne czołgi. W oryginale oprócz swoich czołgów mogliśmy sterować maszynami przekazanymi przez sojuszników (mieliśmy np. Shermany w barwach Armii Radzieckiej). Tutaj, tak jak w dodatku do Blitzkriega pt. Burning Horizon (było ich tam bardzo niewiele), w naszych barwach pojawiają się wrogie pojazdy, w dużych ilościach. Oznaczone są wtedy flagą danego państwa.
Grafika to, na pierwszy rzut oka, to samo co Blizkrieg. Dopiero po paru chwilach dostrzegamy różnice. Po pierwsze budynki i ich ruiny wyglądają dużo lepiej. Pojazdy oraz piechota są bardziej szczegółowe, a wokoło jest dużo więcej różnej maści obiektów. Jest jeszcze jedna, najlepsza zmiana, a mianowicie zniszczone czołgi lub działa nie znikają po 10 sekundach, tylko stoją tam do końca bitwy uprzykrzając nam życie. Bardzo denerwowało mnie w Blitzkriegu to, że wraki tak szybko dematerializowały się zostawiając brązowy ślad na trawie (pewnie zbieracze złomu podczas II Wojny Światowej mieli całe dywizje meneli-zbieraczy). Tutaj aż miło jest spojrzeć na pole bitwy tuż po zakończeniu walki…
Muzyka mnie pozytywnie zaskoczyła. Każdy by się spodziewał marszy wojennych a tu? Coś na granicy hard rocka i metalu (no, z tym drugim to ciut przesadziłem) z dużą przewagą gitary elektrycznej. Czy to lepiej? Sami powinniście osądzić, mimo że nie pasuje do epoki, to mnie osobiście słuchało się miło. Chociaż do nacierającej dywizji pancernej lepiej pasuje mi Master of Puppets zespołu Metallica, ale i tak jest świetnie.
Ogólnie demo jest całkiem dobre i opłaca się je zainstalować. Dla fanów Blitzkriega to pozycja wręcz obowiązkowa. Może nie jest jakimś przełomem w stosunku do tamtej gry, ale i tak gra się całkiem nieźle…
Oceniono na 8


Napisz odpowiedź