Ski Resort Extreme

5 maj 2005 /D

Pada śnieg,
pada śnieg,
sypie granatami
a Mikołaj pod saniami
chleje razem z nami…

W naszym pięknym kraju zima to bardzo dziwna pora roku. Jeżeli już przybywa to mroźna i przed lub po Bożym Narodzeniu (jednak podczas trwania świąt śnieg nagle wyparowuje). Masa białego puchu cieszy przez pierwsze dni, później staje się pożądana niczym piasek na Saharze w gorące przedpołudnie. Na szczęście białe szaleństwo minęło, ale czy aby na pewno?

Autorzy Ski Resort Extreme mieszkają widać na Syberii bądź innej Alasce i nie zauważyli że w większej części świata zawitała Pani Wiosna. Ja bym się długo zastanowił przed wydaniem gry mówiącej o nartach i snowboardzie tuż po zakończeniu sezonu zimowego. To już lepszą datą premiery byłyby środek lata!

Instalacja dema gry Ski Resort Extreme przebiegła szybko i bez problemów, wszak 192 MB dla dzisiejszych dysków twardych nie jest liczbą kosmicznie wielką. Eh, i pomyśleć że zajmuje to pięć razy więcej niż pełna wersja pierwszego Quake. Po przegraniu wszystkich plików przystąpiłem do grania.

Ski Resort Extreme jest najzwyklejszym tycoonem z serii marketing i zarządzanie. Tym razem w nasze łapska wpadnie teren, na którym powstać ma kurort narciarski dla spragnionych zimy turystów. Oczywiście trzeba im to zapewnić (opróżniając przy tym ich kieszenie). Oprócz zadbania o odpowiednie trasy zjazdowe (w demie dostępne są tylko szlaki dla początkujących narciarzy) wraz z kolejkami linowymi na szczyt góry, do naszych obowiązków należy budowa domków mieszkalnych, toalet, parkingów, śmietników, szkół narciarskich, sklepów, wypożyczalni sprzętu i restauracji. A na dodatek wszystko to trzeba zaopatrzyć w prąd. Z redaktorskiego obowiązku muszę zaznaczyć iż sporo, ba ponad połowa, struktur jest w demie zablokowana. Ale i tak po paru godzinach grania nasz ośrodek będzie wyglądał jak z amerykańskich seriali młodzieżowych.

Ale zaraz, klienci sami nie przyjdą do naszego kurortu, musimy mieć odpowiednie plecy, a na nich odpowiednio dużą reklamę. Sami decydujemy kogo do nas ściągnąć, początkujących amatorów czy może tych bardziej zaawansowanych sportowców. Nie radzę przez połowę gry być z tymi pierwszymi, a później przesiąść się na innych, bowiem nasze atrakcje trzeba będzie dostosować do poziomu ich umiejętności. To ważne, bowiem zniechęceni swoimi błędami i wywrotkami narciarze-amatorzy szybko rezygnują z tego sportu, pakują manatki i wracają na Bora Bora, czy skąd tam pochodzą. A ty jakbyś się czuł, gdyby trasa oznaczona jako “Prosta” okazała się w rzeczywistości “Trudna” i wywracałbyś się co dwa metry, a? Ja bym chwycił tę starą nartę wypożyczoną za ciężko uciułane pieniądze i strzelił parę razy w pysk właścicielowi tego całego chlewu.

Przejść to demo jest bardzo łatwo, szczególnie jeżeli ustawimy początkowe saldo naszego konta na dwieście tysięcy zielonych. I to właśnie największa bolączka gry, która jest zbyt prosta, większość powinna sobie z nią poradzić bez mrugnięcia okiem. Poza tym rozgrywka w SRE jest zastanawiająco podoba do innych tycoonów. Praktycznie brak tu jakichkolwiek nowinek wzbogacających gatunek. Ciągle te same utarte schematy, może i się ciut czepiam, bo w tym typie strategii wiele nowego wymyślić nie można…

Ogólna oprawa gry jest nieco infantylna. Samo menu wygląda jakby grę stworzono dla dzieci poniżej siódmego roku życia, ale cóż zrobisz, skoro SRE oznaczone jest plakietką “Everyone” czyli swojskie “Dla wszystkich”. Przez ten, bardzo komercyjny swoją drogą, zabieg Ski Resort Extreme niekiedy odpycha starszych graczy. Pierwsze spotkanie z muzyką może okazać się zbyt szokujące i gracz-weteran popadnie w jakąś chorobę psychiczną czy wrzody. Na szczęście po odpaleniu gry właściwej nie odczuwa się tej dziecinności gry. Jedyne co może razić to postacie odwiedzających nas turystów i ich kretyński wyraz twarzy…

Mimo to grafika w grze może zachwycać. Ciekawie prezentują się stawiane przez nas budynki oraz zalesione pagórki pokryte śniegiem. Nie dziwie się że ludziska przybywają tam tak tłumnie. Miło też popatrzeć na naszych podopiecznych, którzy korzystając z trasy oznaczonej jako “Trudna” (którą specjalnie oznaczyłem na “Łatwą”) z bólem lądują na tyłku bądź twarzy (dla niektórych nie ma to żadnej różnicy).

Muszę przyznać że demo zadziwia swoją długością. Do wyboru mamy dwa typy rozgrywki, zwykły w stylu dobrze znanego i lubianego snadbox’a oraz inny, kryjący się pod tajemniczą nazwą “Challenge”. A to oczywiście nic innego jak “wyzwanie”, gdzie mamy określone jakieś cele, ot np. jednego dnia mamy ściągnąć do kurortu stu urlopowiczów. A gdy to już zaliczymy pozostaje nam samouczek oraz… edytor map! Pierwszy raz w życiu zdarza mi się zobaczyć demo, w którym dostępne jest ów narzędzie! To jest dopiero dbanie o gracza!

Choć widać że grupą docelową tej gry były małe dzieci, to mnie grało się całkiem miło. Polecam fanom prostszych tycoonów oraz tym, którzy uważają że tegoroczna zima była zbyt krótka. Najlepiej grać w upalny dzień, ludzie będą mieć kolejny argument by potwierdzić, że jesteś wariatem…

Oceniono na 6

~ autor tedeward w dniu maj 5, 2005.

Jedna odpowiedź to “Ski Resort Extreme”

  1. Pamiętam jak w to grałem! Faajnie było.

Napisz odpowiedź