Spartan: Gates of Troy
15 marzec 2005 /R

Pomyślcie sobie, co zrobić, a żeby się nie narobić i przy tym zarobić na tej samej grze? No jak to co? Wystarczy wydać dodatek (a najlepiej dwa)!
Rozszerzenia gier w branży komputerowej są dość powszechne (wystarczy spojrzeć na The Sims) i zazwyczaj służą po to by przypomnieć tytuł danej gry przed nadejściem sequela. Recenzenci jak te głupie owieczki, nadal trwają w błędzie iż dodatek powinien wnosić coś rewolucyjnego do danej gry (a jeżeli nie, to przynajmniej setkę nowych jednostek). A powiedzcie uczciwie, czy był kiedyś dodatek, który spełnił wasze oczekiwania? Nie, bowiem twórcy wychodzą z założenia: “Chcesz nowości? Kup drugą część naszej gry!”…
Chleba i igrzysk!
Jak łatwo można było wydedukować, recenzja ta będzie dotyczyła niesamodzielnego dodatku do gry Spartan, która to musiała zyskać sporą rzeszę zagorzałych fanów (a raczej fanatyków), bo gdyby nie ich prośby, panowie ze Slitherine nie pokusiliby się o wydanie tego uzupełnienia. I co tu dużo mówić, jeżeli lubisz Spartana, musisz posiadać ten dodatek.
Czas zmian nadszedł
Tak jak już wspominałem, Gates of Troy jest dodatkiem nie samodzielnym i aby w pełni działał potrzebuje zainstalowanej podstawki. Dzięki czemu do puli starych dodane zostaje kilka świeżych pomysłów.
Same założenia gry wcale się nie zmieniły, Bramy Troi to nadal strategia turowa osadzona w antycznej Grecji. Nadal tworzymy armie, rozbudowujemy miasta i podbijamy inne narody. Większość zmian jakie zaszły są z początku nie zauważalne (szczególnie gdy uruchomimy scenariusz z podstawowego Spartana), wszystko wyłazi dopiero po zagłębieniu się w Troję. Aż dziw później bierze, że bez zaaplikowanych tutaj opcji można było wcześniej grać.
Veni, vidi, bibi
Troja dodaje nam sześć nowych kampanii w różnych przedziałach czasowych. Wreszcie możemy wziąć udział w obronie Wąwozu Termopile, którego brakowało w podstawce. Oprócz tego mamy jeszcze kolonializm grecki, bunt w Anatolii, inwazję Rzymską i Perską (w tej kampanii wreszcie możemy wcielić się w jednego z najeźdźców) oraz, co oczywiste, na deser znaną z mitologii wojnę trojańską (chyba najlepszy scenariusz ze wszystkich). Pojawia się także osiem nowych grup etnicznych (Troja i inne, przytaczać nie będę, bo nawet i mi ich nazwy nic nie mówią) a wraz z nimi dwanaście nieznanych dotychczas jednostek. Oprócz tego wprowadzono bohaterów, czyli pojedyncze jednostki o ogromnej sile. Wśród nich są takie sławy jak król Sparty Leonidas, Parys, Achilles, Odyseusz czy Hektor (ale nie ma Brada Pitta! Skandal!). Razem wszystkich herosów jest dziewiętnastu. Herosi mają także specjalną umiejętność wpływania na morale naszych żołnierzy.
I runą bramy Troi
Niewiele zmieniły się walki. Pojawiają się właśnie morale żołnierzy, dzięki czemu mała ilość wojaków o wysokim ich poziomie może zwyciężyć dużo większą liczbę przestraszonych wrogów (przynajmniej nie liczy się już ilość, ale także jakość. Bowiem lepsze jednostki mają większe morale). Ale oprócz tego, mamy dosłownie zero nowości. A szkoda, bo aż prosi się aby w bitwach wreszcie większe znaczenie miały formacje i taktyka.
Hmm… Nowy tusz do rzęs?
A reszta to zmiany czysto kosmetyczne. Pojawił się nowy interface, choć zupełnie podobny do tego ze zwykłego Spartana. Dodano także możliwość zbliżania i oddalania widoku na mapie głównej.
Żadnych nowości nie zaobserwowałem w rozbudowie miast, dyplomacji ani w rozwoju technologicznym. Co według mnie jest dużym błędem, skoro wydaje się dodatek, to powinien poprawiać wszystkie części gry. Przydało by się kilka nowych rozkazów dla dyplomatów, jakiś nowy wynalazek lub chociaż jeden nowy budynek, a tu figa. Nie zauważyłem także aby coś się zmieniło w grafice i oprawie audio (ta druga wciąż stoi na wysokim poziomie). Batalie nadal wyglądają drętwo i po ich zakończeniu jednostki nadal rozpierzchają się po całej mapce.
Mimo wszystko, kiedy zainstalujesz Gates of Troy, zapomnisz co to podstawowy Spartan. Warto mieć GoT, szczególnie że w ofercie Play’a dostajemy go za darmo. Szkoda tylko że znów nie stworzono edytora map, który zapewne przedłużyłby żywotność gry…
Oceniono na 6


Napisz odpowiedź