Massive Assault

10 marzec 2005 /R

Czasem bywa tak, że jedne gatunki gier, które niegdyś były bardzo popularne zostają zrzucone do podziemi, a ich miejsce zajmują inne. Tak też stało się ze tzw. turówkami, które u początków poprzedniej dekady wiodły prym wśród strategii…

Tedi: Tak, tak. Pamiętamy przecież Arnhem, Centuriona, Doom’a*, Cywilizację czy choćby serię Heroes of Might and Magic. Odniosły sukces i zyskały wielu fanów, ale ich czas przeminął z końcem lat dziewięćdziesiątych. Dziś strategii turowych tworzy się niewiele, jeśli już to te bardzo hardcore’owe dla wąskiej grupy zapaleńców (z resztą, to samo się tyczy turowych gier taktycznych).

East: Co zrobisz? Teraz popularne są RTSy, ale dla mnie to i lepiej, bo wolę je niż jakieś tam przeróbki szachów. Jednak muszę się przyznać, że Massive Assault mnie przyciągną, ale grafiką. Myślałem że Tedi gra w jakąś nową strategię czasu rzeczywistego…

Tedi: Na razie jednak pomińmy grafikę. Zacznijmy od samego początku.

East: Masz rację. MA to właśnie strategia turowa, może nie czystej krwi, ale ma w sobie coś ze starych przebojów.

Tedi: A skąd ty możesz to wiedzieć? Przecież nie grałeś w “stare przeboje”. Wybaczcie mojemu współ-recenzentowi bo jest niespełna rozumu…

(*) – to oczywiście żart…

Never ended story…
Tedi: Pierwsze co zaskakuje to bardzo rozbudowana historia, którą nam prezentuje długie intro. Twórcy postarali się, tworząc tak rozległy zakres historyczny. Wszystko zaczyna się po zakończeniu III Wojny Światowej w 2054 roku. Aby zapobiec kolejnym takim, niezbyt miłym wypadkom stworzono Unię Wolnych Narodów, która miała zwalczać wszelkie zło. Po wieku pokoju i eksploracji kosmosu (wysłanych zostaje osiem statków kosmicznych, które miały odnaleźć nadające się do kolonizacji planety). Jak wszyscy wiemy, to co dobre szybko się kończy, tak było i tym razem…

East: Wszystko rozpoczęło się około roku 2100, kiedy to nastąpił atak terrorystyczny za ogromną skalę, w jednym momencie samobójcy wysadzili się w kopalniach uranu i na arabskich oraz rosyjskich polach naftowych. Świat pogrążył się w chaosie. W tym czasie powstaje Liga Widmo, która dąży do IV Wojny Światowej i całkowitej dominacji nad globem. Jednak następuje zwrot o 90 stopni, a to dlatego że z kosmosu dotarła wiadomość jakoby odkryto planety podobne do Ziemi i tak nastała epoka emigracji. IV wojna światowa nie nastąpiła, ale za to wybuchła I Wojna Nowych Światów, pomiędzy Ligą Widmo a Unią Wolnych Narodów.

Tedi: Po ciekawym i ładnie zrobionym interku (więcej o nim powiemy później) lądujemy w menu. W tle widnieje animacja stworzona na enginie gry. Pozytywnie nastawia mnogość opcji do wyboru. Oprócz zwykłej gry w singla, mamy Hot Seat, nic innego jak kalka z gier HoMM czyli “we dwóch na jednym kompie”. To naprawdę ciekawa opcja. Już od czasów Herosów i Wormsów wiadomo, że gra na dwóch jest bardziej pasjonująca od zmagań z komputerem.

East: No i zapomniałbyś jeszcze o możliwości ciosania przez internet bądź LAN. Co jednak nie zmienia faktu że gorące krzesła (moje tłumaczenie) są najlepsze.

Tedi: Jednak najbardziej różnorodny jest single player. Możemy zagrać w kampanię – kilka misji na jednej planecie; podbój świata (jednego z sześciu) – trzeba przejąć kontrolę nad całą mapą; scenariusz (26 różnych) – pojedyncza misja z konkretnie określonymi celami. A jeżeli chcesz się z grą zapoznać, udaj się do samouczka.

East: Specjalnie na potrzeby tej recenzji, przetestowaliśmy tutoriala. I niestety, na nim się zawiedliśmy. Bo w sumie przedstawiono tylko walkę, a gdzie cała reszta?

Tedi: Zabrakło w nim kupowania jednostek oraz rzeczy związanych z miastami (zajmowanie, ujawnianie, organizowanie partyzantów). A szkoda, bo to są nawet skomplikowane, dla laików, rzeczy.

East: Ekhm. Przecież wspominałeś, że turówki są dla hardocre’owców, więc raczej nie ma problemu. Co nie zmienia faktu że powinny się wszystko znaleźć w porządnym treningu.

Tedi: Sama rozgrywka tylko wydaje się zagmatwana, ale tak naprawdę jest bardzo prosta, wystarczy tylko chwilka obcowania z Massive Assault by nauczyć się dobrze grać. Ale by zostać mistrzem trzeba już wielu godzin praktyk.

Make love, not war
East: MA polega jedynie na bataliach, nie ma tu elementów ekonomicznych. Trzeba walczyć, walczyć i jeszcze raz walczyć. Przy okazji podbijając miasta, dzięki którym będziemy mogli powołać nowe armie.

Tedi: Każde takie państwo-miasto generuje odpowiednią ilość kredytów, które to możemy wydać na co tylko pragniemy. Należy jednak uważać, gdyż każdy region działa niezależnie od innych i jego utrata równa się z utratą kredytów zawartych na jego koncie!

East: A wydawać kasiorę jest na co! Dla każdej ze stron (a jest przecież dwie) oddano po czternaście jednostek. Nie jest to liczba imponująca, ale wynagradza nam to ich różnorodność.

Tedi: Nie kwicz, razem wszystkich jest 28. Co prawda każda z nich ma swego odpowiednika we wrogiej frakcji, ale dzięki odmiennemu designowi ma się zupełnie inne wrażenie.
Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Mamy czołgi, mechy, moździerze, kilka statków, a nawet dwa samoloty (po jeden na stronę). Każdy pojazd cechuje wytrzymałość, siła ognia, zasięg i ruchliwość. Logiczne jest więc że wyrzutnie rakiet mają dużą siłę i zasięg, małą wytrzymałość oraz niewiele punktów ruchu. A taki mech dużą szybkość, wytrzymałość i mały zasięg.

East: Ja tam najbardziej lubię statki, szczególnie okręty wojenne, jak taki przysadzi z tych swoich sześciu dział to aż ziemia drży. Jednak cena pozostawia wiele do życzenia.

Tedi: Albo jakość, albo cena. Bardzo ważne jest to, jaką siłę ognia posiada dana jednostka. Bowiem w Massive Assault nie ma przypadków. Nie ważne jakie jest ukształtowanie powierzchni, pogoda, temperatura, stan polskich dróg czy nawet notowań TechWigu na giełdzie, bowiem dana jednostka zawsze zada tyle samo obrażeń (tj. odejmie od wytrzymałości atakowanego pojazdu).

East: Dlatego zanim zakończymy turę należy dokładnie sprawdzić czy nie ma bardziej optymalnego wyjścia z sytuacji. Wróg nie śpi i jest bardzo wymagającym przeciwnikiem. Zdarzało się nieraz że nie udawało mi się za pierwszym razem przejść danej misji.

Tedi: Jednak AI ma swoje wady. Przeważnie atakuje najtańszymi jednostkami wspomagając je moździerzami. Przez co ma czasem ponad dwukrotną przewagę liczebną i wręcz zalewa nas masą wojsk (hmm… w końcu Masywny Napad). Rzadko się zdarza by inwestował kredyty w mocniejsze pojazdy.

East: Ogólnie, sztuczna inteligencja jest dobra. Choć to w turówkach nie powinno dziwić.

Bebechy
Tedi: Oprawa graficzna jest jednym z atutów przemawiających na korzyść gry. Z resztą, East myślał że gram w jakiegoś RTS’a, a tu proszę, zaskoczenie.

East: Po prostu się zdziwiłem, bo nigdy wcześniej nie widziałem turówki, która by tak wyglądała. Środowisko 3D pozwala doskonale orientować się w terenie. A jest na co popatrzeć!

Tedi: Świetnie prezentuje się teren i jednostki, szczególnie podobał mi się czołg Unii Wolnych Narodów. Ale inne nie ustępowały poziomem. Ale to nic w porównaniu z wyśmienitą wodą wraz z falami uderzającymi o plaże. Aż szkoda to wszystko niszczyć.

East: Dobrze wyglądają też wybuchy i efekty ogniowe. Nawet obrazki prezentowane nam w czasie loadingów są ładne! Do strony audio też nie można się przyczepić. Muzyka jest nawet ciekawa, również dźwięki, tylko bez odzywek pani „Generalicy”.

Lokalizacja
Tedi: No właśnie, na polskim rynku, gra pojawiła się w wersji w pełni zlokalizowanej. Jako starzy marudzi, mamy pewne zastrzeżenia. Pojawiają się przekłamania we wskazówkach, gdzie ciągle pisze coś o przycisku “Cofnij” (który ma cofać wydane rozkazy), ale takowy nie istnieje! Zamiast tego mamy “Anuluj”…

East: Czasami też tekst pani Generalicy (polska lektorka, sami żeśmy ją tak ochrzcili :) ) różni się od tego co widzimy na ekranie. A poza tym jej wypowiedzi się jakieś takie drętwe. Do teraz ciarki mi po plecach przechodzą…

Tedi: No i zapomniałeś o najgorszym, spolszczone intro w pewnym momencie się urywa i zatrzymuje. Czyżby ktoś nie dokończył polonizować?

East: Cóż, można było lepiej wykonać polską wersję, ale i tak dobrze że ona jest. Nie wiem czy poradziłbym sobie z grą, gdyby była po angielsku…

Ogółem
East: Massive Assault jest grą warta swojej, zaskakująco niskiej, ceny. Już za dwie dychy można mieć dobry wypełniacz na długie wieczory…

Tedi: Szczególnie że fani turówek nie są rozpieszczani w dzisiejszych czasach. W samej grze nie ma wielu błędów, jest dobrze zrobiona i widać, że twórcy przyłożyli się podczas produkcji. Mnie osobiście grało się całkiem miło i bez skrupułów mogę polecić Massive Assault wszystkim samozwańczym strategom.

Oceniono na 8+

~ przez tedeward w dniu marzec 10, 2005.

Napisz odpowiedź