Spartan
Styczeń 2005 /R

Go tell the Spartans, stranger passing by, that here, obtained to their laws, we lie.
Przechodniu, powiedz Sparcie, że leżymy tutaj posłuszni jej prawom.
Zaintrygowani? Pewnie niewielu z was zna te słowa (w założeniu, że wiedza przeciętnego czytelnika jest równa temu, co wie przeciętny uczeń gimnazjum, to niestety mam rację), umieszczone ku pamięci poległym w wąwozie Termopilskim. Gdzie w 480 r. p.n.e. trzystu spartan pod wodzą swego króla Leonidasa, zatrzymało perską nawałnicę dając reszcie wojsk greckich czas na wycofanie się.
Somewhere in time
Tymi samymi słowami wita nas, nie kto inny jak intro gry Spartan. Inteligentniejsi pewnie się domyślili dlaczego. Gra firmy Slitherine przenosi nas w czasy wielkich imperiów oraz miast-państw walczących o hegemonię, w czasy starożytnej Grecji.
Czasy te są wręcz kopalnią pomysłów na gry, ale chyba twórcy nie bardzo lubią starożytność i wolą swoje produkcje osadzić w realiach modnej ostatnio drugiej wojnie światowej. Mimo to czasem przychodzi okres fascynacji kulturą starożytnych, przykładem takim może być premiera jakiejś super-produkcji w stylu Troi z Bradem Pittem czy Aleksandra Gejowego… ups. Wielkiego! W takich przypadkach gry o podobnym temacie rosną jak grzyby po deszczu… I byłoby bardzo dobrze, gdyby te “grzybki” chociaż dojrzałe znalazły się na naszym stole, bo wszyscy wiemy, że nie zawsze tak jest. Aż tu nagle, między tymi wszystkimi gniotami, które przyssały się jak pijawki do sukcesu Troi pojawia się Spartan.
Suche fakty
Spartan jest przedstawicielem wymierającego gatunku turowych gier strategicznych. Gracz prowadzi jedno z wybranych greckich państw-miast i musi wykonać postawione przez autorów danego scenariusza zadanie. Jak się to czyta to zapewne wygląda prosto, ale w rzeczywistości, trzeba trochę czasu i cierpliwości, bowiem Spartan to gra skomplikowana. Ale nie w sensie trudności obsługi i masie tabelek oraz przycisków, które nie wiadomo, do czego służą. Wszystko tutaj jest podane na tacy, tylko trzeba dokładnie wiedzieć, z czym spożyć owo danie. Jeżeli grałeś w którąkolwiek Cywilizację to nie powinieneś mieć żadnych problemów z grą. A jeśli nie… Zapraszam do samouczka, który wszystko, krok po kroku ci wytłumaczy.
Starożytna Grecja
Do wyboru mamy kilka okresów historycznych między 1050 a 400 rokiem przed Chrystusem. W sumie kampanii jest osiem, ale według mnie najciekawszą jest Wielka Kampania obejmująca wszystkie państewka starożytnej Grecji.
A tych jest ponad sto. Te wielkie i potężne jak Sparta lub Ateny oraz te małe, Pamfilianie czy Trallianie. Każdy naród ma swoje specjalne jednostki, oraz inne cele do wykonania. Należy się dobrze zastanowić czy zasiądziemy na tronie wielkiego imperium (wielu zagorzałych wrogów, możliwość wybuchu rewolty) czy małego państewka (mała armia, mała baza surowców), każdy wybór ma swoje plusy i minusy. Nie można zapomnieć także o wyborze stopnia trudności. W Spartanie poziom “łatwy” jest naprawdę prosty, a “bardzo trudny” zarezerwują sobie tylko starzy wyjadacze…
Mission Impossible
Dla każdego państwa postawiono jakiś cel. Dla takiej Sparty może to być opanowanie 20 miast, a dla małych Eolów przetrwać 360 tur, lub zebrać 150000 srebra. Autorzy dobrze dobrali zadania do odpowiednich państewek i, całe szczęście, nie ma misji niemożliwych.
Jeżeli już dokonałeś wyboru kampanii i państwa, to wylądujesz w końcu w samej grze. Przed tobą mapa całego świata, to tutaj spędzisz dużą większość czasu. Bowiem z tego miejsca kontrolować będziesz handel, dyplomację, rozwój technologiczny oraz rozbudowę miast. Po uprzednim zapoznaniu się z interfacem pojawia się pierwsza myśl, “Cywilizacja!”
Cywilizacyjna zrzynka
To nie jedyne zapożyczenie z produktu Sida Meiera. Identycznie jak w Cywilizacji rozbudowuje się miasta, oraz produkuje jednostki bojowe. Z tym, że dana miejscowość ma ograniczoną ilość miejsc na budynki. Naturalnie wraz z postępem ich ilość się zwiększa.
A co w takim mieście możemy zbudować? Ano struktury produkujące surowce, czyli kopalnie srebra, złota, brązu, żelaza oraz marmuru, tartaki, farmy, cegielnie i hodowle koni (bowiem aż tyle mamy w Spartanie surowców). Poza tym można postawić budynki użyteczności publicznej (szpitale, świątynie, uniwersytet) lub wojskowe (fort, koszary lekkiej lub ciężkiej piechoty, koszary konnicy itp.). Pod koniec gry pojawiają się także budowle specjalne, podnoszące poziom zadowolenia mieszkańców, Kolos lub choćby Akropol.
W Cywilizacji mogliśmy całkowicie zmienić bieg historii, w Spartanie jest to możliwe, ale na bardzo małą skalę. Owszem, można podbić całą Grecję, ale zapobiec inwazji Perskiej lub Rzymskiej już nie. Dodatkowo pojawiają się wydarzenia historyczne, które nie mają większego wpływu na grę.
We need fuel!
Do poprawnego działania naszego państwa potrzebujemy wszystkich wymienionych wcześniej surowców, bez choćby jednego z nich wszystko zacznie się sypać. Zadowolenie spadnie, pojawi się ryzyko buntu. Bez cegieł i marmuru zawalą się budynki, bez srebra (środek płatniczy) ludzie nie będą chcieli pracować.
Brak jedzenia spowoduje śmierć wojsk i emigrację mieszkańców, ubytki w miedzi spowodują, że nie będziemy mieli możliwości produkcji nowych armii (w starożytności broń i pancerze produkowano z brązu).
Trzeba tego dokładnie pilnować, nieraz zdarzyło mi się, że nie interesowałem się surowcami, „bo było ich dużo”, a tu ni z gruchy, ni z pietruchy u góry ekranu widniało zero przy ikonką z jedzeniem. A to wszystko przez ciągłe deszcze, które niszczyły uprawy.
I runą mury!
Cała ta ekonomia jest ważna, ale państwo bez armii jest niczym. Byle barbarzyńcy mogą taki naród złupić bez większych strat, niszcząc przy tym zakłady wydobywcze. Dlatego też trzeba mieć w zanadrzu również potężne wojska. Wojacy nie Bedzio, za darmo robić nie będą, więc koło się zamyka i wraca z powrotem do surowców…
Jedna armia składa się z szesnastu okienek, w których możemy umieścić jeden oddział wybranego typu. A jest, w czym wybierać, mamy ciężką piechotę, lekką, harcowników (łucznicy i oszczepnicy) oraz lekką, ciężką i pancerną kawalerię.
Patrzcie no! Znowu trzeba o coś zadbać! O co tym razem? Aby w danej armii były wszystkie typy wojsk. Bo tacy hoplici (ciężka piechota) dobrze sobie radzą z kawalerią, ale są w stanie walczyć w trudnym terenie, na którym świetnie radzi sobie lekka piechota, która znowu ulega harcownikom. Ci zaś ulegają kawalerii itd…
Gdy już mamy odpowiednio wielką armię należy wypróbować ją w boju. A jeżeli na mapie głównej spotkają się dwa wrogie sobie skupiska mięcha armatniego dochodzi do bitwy…
I od razu wyskakuje zapytanie czy chcemy samodzielnie poprowadzić bitwą. Muszę wam powiedzieć, że częściej będziecie oddawać armię komputerowi, by ten za was rozegrał batalię, dzięki temu oszczędzamy mnóstwo czasu. Lecz gdy wybierzemy pierwszą opcję po krótkim loadingu przenosimy się na pole bitwy…
A tam pojawia się kolejna myśl: “Centurion!”. Bitwy zostały tak samo skonstruowane jak te w starutkim Centurionie. Najpierw ustawiamy swoje wojska w dowolny szyk i ustalamy jak mają się zachowywać (czekać, szarża, szukaj wroga, oflankuj itp.), jest to o tyle ważne, bo po naciśnięciu Start, nie mamy żadnego wpływu na przebieg bitwy. Należy liczyć na to, że nasi skopią tyłki tym barbarzyńcom.
Możemy jednak zapomnieć o obleganiu miast oraz szturmach na mury. A to, dlatego że bitwy w Spartanie są ograniczone tylko do czystego pola walki z kilkoma pagórkami i drzewami, a szkoda.
Odprawa posłów greckich
W przeszłości, a i dziś z resztą też, ważnym aspektem w każdej wojnie jest dyplomacja. W tym celu wysyłamy wybranego posła do danego państwa, a ten dotrze tam jak najszybciej może (zależy od odległości między państwami), a potem już tylko pozostaje wydać mu rozkazy, a tych jest naprawdę spora ilość.
Możemy choćby negocjować porozumienie handlowe, pakt o nieagresji, czy o równości naszych poddanych. Oczywiście są też te dla ciemnej strony, wywołanie rebelii, zatrucie koni, spalenie składów drewna. To tylko niewielki wycinek z tego, co jest dostępne, widać, że autorzy szczególnie przyłożyli się do tej części.
Starożytne malowidła
Oprawa dźwiękowa jest mocną stroną gry. Główną zaletą jest bardzo dobra muzyka różna dla każdego z państw, oraz potwierdzenia rozkazów, które, co ciekawe, wypowiadane w języku starogreckim (”Mulder, nie wiesz kto może znać starogrecki?” “Starzy grecy?” – dla wtajemniczonych
). Grafika niestety ustępuje oprawie audio. Ogólnie jest ona w Spartanie nierówna, jeśli mogę to tak określić.
Mapa główna, która to jest jakoś dziwnie pusta, oraz tryb zarządzania miastem wyglądają nawet dobrze, bez fajerwerków, ale dobrze. Cały efekt psują bitwy, które w tym całym pseudo 3D, prezentują się mizernie. Najbardziej kłują w oczy jednostki oraz ich animacja. Ale w ostateczności batalie można uznać tylko za dodatek do bardzo dobrej gry i jakoś przechodzą one przez gardło…
Grecja podbita!
Po całej recenzji wydawać by się mogło, że Spartan, poza grafiką nie ma żadnych dużych błędów. Specjalnie zostawiłem sobie buraczki na koniec. Głównym zarzutem może być wtórność, wszystko, co zawarte w Spartanie gdzieś już było. Ale mnie, jeżeli gra jest dobra, wcale to nie przeszkadza.
Poza tym mamy bardzo mały wpływ na bieg historii, no i ten diabelski pomysł z Perską inwazją (przybywają zza morza i po kilkunastu turach podbijają prawie całą Grecję, niszcząc przy tym i nasze, budowane godzinami, imperium…), która psuje całą przyjemność z gry.
Tak, więc jeżeli jesteś zapalonym fanem strategii turowych, kupuj w ciemno, na pewno się nie zawiedziesz. Gra zapewni ci godziny dobrej zabawy. A jeśli nie… Cóż 19 złotych to nie ogromne pieniądze (szczególnie, że gra jest w pełni spolonizowana)…
Dodatkowo w ofercie Play’a, razem ze standardowym Spartanem dostajemy samodzielny dodatek pt. Troja. W którym, jak łatwo się domyśleć, poprowadzimy bohaterów i ich armie przeciwko mitycznej Troi.
Oceniono na 7+


Napisz odpowiedź