header image
 

Final Revenge?

Sierpień 2004

Była ciemna zimowa noc, za oknem szalała burza. Mrok co chwila rozjaśniały błyskawice. W pokoju o różowych ścianach przed komputerem siedział jakiś człowiek. Nagły błysk ujawnił tożsamość człowieka. To był on, Tedi…

Tedi właśnie zaczął redagowanie swojego kącika GTAcENTER. Nie miał dużo roboty, bo akurat redakcja napisała mało tekstów, zaplanował więc że zbluzga ich listownie po kolacji. Jednak pomysł ten szybko ulotnił się z jego umysłu, ponieważ patrząc na zegarek w rogu ekranu stwierdził, że jest 3 w nocy i do kolacji daleko. Po skończonej robocie przeszedł do najważniejszej rzeczy na świecie! Wstępniaku!

Jednak jakaś siła nie dała mu tego zrobić, bowiem dziwnym trafem w menu zamiast na Edytuj kliknął Drukuj. A wszystko dlatego że ten debil Gejts ustawił te dwa polecenia obok siebie, a to zaś wina Balcerowicza, który musi odejść!

Powracając do historii, po uruchomieniu polecenia Drukuj, Drukarka stojąca zaledwie krok od Tediego obudziła się ze swego snu i zaczęła pracować. Wielu z was zapewne nie wiedziało by co począć w takiej sytuacji, ale Tedi wiedział. Ruszył biegiem w stronę Drukarki, sekundy zamieniały się w minuty, minuty w godziny, godziny w dni, dni w tygodnie, tygodnie w miesiące, miesiące w lata, lata w dekady, dekady w stulecia, stulecia w… nieważne w co, ale posępna Drukarka zaczęła wciągać kartkę papieru. Tedi dobiegając wreszcie do piekielnej maszyny, począł wydzierać Bogu ducha winną kartkę z gardła potwora.

Udało się, Tedi uratował kartkę, ale to nie był koniec. Drukarka teraz wicągała kolejne kartki i zaczęła wypluwać je z prędkością karabinu maszynowego w stronę Tediego. Ten zaś unikając ich jak Neo kul, uratował skórę przed poszatkowaniem pierwszej jakości papierem. Bohater wreszcie dobiegł spowrotem to Drukarki-demona i wyciągną wszystkie karteluszki z miejsca, do którego się je wsadza po to by drukarka je wciągnęła i coś nań wydrukowała, po czym odstawił je na bok i postanowił odczekać chwilkę.

Powrócił do swoich zadań, jednak zapomniał o czymś najważniejszym, o Wstępniaku! Przypomniał sobie o nim coś koło piątej rano i ponownie zasiał do pisania co chwilę patrząc na stertę kartek leżących obok. Postanowił je odłożyć na miejsce, do Drukarki. Wydawało mu się że demon się poddał i nie bedzie chciał krzywdzić już kartek, ale jakże sie mylił. Gdy tylko sterta białego papieru (Kartki są takie białe, a moje firanki nie! Użyj Perwolu Super Łejt Medżik Blu, bo twój proszek ma czerwone światło dla bieli!) dotknęła Drukującego Potwora, ten znów się ożywił i wciągnął wszystkie kartki na raz. Tedi także nie dał za wygraną i obaj herosi (walka tytanów) poczęłi wyrywać sobie surowiec o tajemniczej nazwie papier. Wiele kartek ucierpiało, niektóre zginęły przez rozdarcie, ale Tedi zwyciężył. Bo wpadł na pomysł na jaki nie wpadłby nikt, włączył przycisk wyłącz. Drukarka zdążyła tylko kłapnąć pokrywą ze zdziwienia i zapaść znów w swój sen. Teraz Tedi tylko musiał pozostałe kartki wydrzeć z gardła śpiącego giganta.

Pewnie myślicie że to już koniec, ale Tedi wiedział że nie. Postanowił się zabezpieczyć na przyszłość, więc obwiązał Drukarkę łańcuchem i wyrzucił ją przez okno swojego pokoju o różowych ścianach, mówiąc przy tym swoje kultowe zdanie “Go to Hell, and never come back!”. Teraz był już pewien że nigdy więcej coś takiego się nie wydaży, co więcej wmawiał sobie że to ich ostatnie spotkanie, ale nie wiedział jak bardzo się mylił… Skończył pisać wstępniak i poszedł spać. Rano nie popatrzył za okno, a powinien, bo Drukarki już tam nie było…

Zapraszam na drugą część opowiadania, czyli “This is really Final Revenge”, która ukaże się, mam nadzieję, już wkrótce.

~ autor tedeward w dniu sierpień 16, 2004.

Napisz odpowiedź