header image
 

Aliens (NES)

20 lipiec 2004 /R

Któż z was nie słyszał o filmach z serii Alien? Ale chodzi mi o pierwsze trzy filmy, bo czwarty to już nie to samo (brrr). Kontynuując moje poszukiwania gier na nowy emulator natrafiłem na grę Aliens. Pomyślałem że pewnie znowu jakaś podszywa pod kasowy hit, ale jakże się myliłem.

Otóż bowiem gra Aliens jest na licencji filmu pod tym samym tytułem (u nas druga część znana jako “Obcy: Decydujące Starcie”, tłumacze mieli jakieś kompleksy?), dzięki czemu pojazdy, bronie i tytułowe Alieny wyglądają jak w filmie. Jest oczywiście jedno ale, główna bohaterka niestety wcale nie przypomina Ripley, ale się mówi trudno (Oprócz niej, można także poprowadzić jednego ze Space Marines).

Fabuła nawiązuje lekko do filmu, odwiedzimy planetę LV-426 i będziemy musieli uratować tego bachora co się przed Alienami krył. No i zakończenie dostajemy podobne. Przez całą grę przemierzać będziemy ową kolonię, oraz (tak jak w filmie) wrócimy na statek kosmicznych Marines by rozprawić się z Matką Obcych, ale ogólnie fabułą nie jest niczym powiązana, co może namieszać we łbie.

Gra nie jest platformówką (chociaż może się tak z początku wydawać - widok na planszę z boku), bo naszym zadaniem będzie tylko iść i eliminować Obcych, zero myślenia, zero skakania. Może to i lepiej?
Oprócz etapów chodzonych czasem będziemy wsiadać do wozu bojowego i z niego razić przeciwników, miła odmiana po zwykłej naparzance.

Gra krótka nie jest, etapy są długie ale trochę mało zróżnicowane. Tylko musimy iść i strzelać, czasami tylko kucnąć i przeczołgać się w niskim korytarzu. To może po pewnym czasie znudzić, tak też było ze mną, za pierwszym razem zrezygnowałem gdzieś w połowie, drugim razem grę już ukończyłem. Nie mogę się przyczepić do wyglądu poziomów, ponieważ akcja rozgrywa się w większości w tej samej kolonii to mogę przymknąć oko na małą różnorodność w otoczeniu.

Na końcu każdego z poziomów jest boss, oczywiście nie taki zwykły. Każdy jest kilka razy większy od zwykłego Aliena, silniejszy i bardziej powykręcany. Wątpię żeby normalny człowiek mógłby coś takiego wymyślić (no tak, gra twórców Silient Hill :))

Do eliminacji kosmitów na początku służy nam znany z filmu i gier (AvP) Smart Gun. Później w nasze ręce wpadnie miotacz ognia, granaty, wyrzutnia rakiet zwykłych i samonaprowadzających. Dwa razy dosiądziemy cywilną wersję Alice z AvP2, no wiecie, ten robocik transportowy, którym Ripley wypchnęła Matkę Obcych w kosmos.

A żeby nam się nie nudziło autorzy gry stworzyli na potrzeby gry kilka innych typów Alienów, bo gdyby wziąć tylko te z filmów to w sumie by były góra dwa rodzaje, a tak mamy ich dużo więcej. Więc oprócz zwykłych mamy coś w stylu pająków, latające paszcze, obcych ze skrzydłami, twarzołapy, zarażeni ludzie czy nawet jakąś hybrydę tworzącą wokół siebie pole siłowe. Wybór jest spory.

Graficznie prezentuje się dobrze. Postacie poruszają się płynnie, piksele nie rażą w oczy. Tylko te rakiety samonaprowadzające, leci w dół a jest ustawiona w poziomie… Można się przyczepić do oprawy audio, najbardziej rażącą rzeczą są odgłosy umierających Alienów, bo wydają wtedy dźwięk miauczącego kota! Z muzyką jest dużo lepiej, utwory wpadają w ucho i miło się je przy goleniu nuci ;)

Gra jest w miarę długa i na średnim poziomie trudności. Przypominam sobie tylko jeden poziom, który sprawił mi trudności. A mianowicie ten z windą, na którą skaczą Obcy przecinając linę na której ona wisi. Dla fanów starszych gier o tematyce Alien pozycja obowiązkowa.

Oceniono na 7

~ autor tedeward w dniu lipiec 20, 2004.

Napisz odpowiedź