Majesty Gold Edition
12 styczeń 2004 /R

Kiedyś, dawno, dawno temu gdy miałem komputer o procesorze około 120 (MHz, ma się rozumieć – dopisek po latach) powstała gra (dziwne, nie?)… no było to nie tak dawno, ale gra powstała.
Pamiętam dobrze jak dorwałem jej demo i mi nie chodziło.
Ale minęły lata i jestem, dzierżę w łapie najnowszy (powiedzmy
) CDA z pełną wersją gry Majesty Gold Edition, czyli zwykłe Majesty z dodatkiem Northen Expansion. A samo Majesty to symulacja królestwa fantasy. Zostajesz władcą pewnej krainy i musisz przywrócić dawną świetność twojego domu, ale to nie będzie takie proste jak się wydaje (a może i się nie wydaje).
Instalacja przebiegła szybko i bez błędów, po krótkiej chwili odpaliłem skrót do wersji z dodatkiem i ujrzałem menu. Nie zastanawiałem się długo i wpadłem do opcji i… nie ma opcji graficznych!!! No kurcze, ja mam grać w taką grę na rozdziałce 800×600?! No nie, to już lekka przesada (a takie Shadows of the Empire z 97 roku obsługuje aż rozdziałkę 1280×768)! No ale cóż, trzeba grać w co dają i uruchomiłem kampanię. Lekko zdziwiłem się że twórcy dali nam możliwość grania w kampanię od której misji się chce. Dzięki temu możemy zacząć od misji najtrudniejszych do najłatwiejszych. Kampania została przedstawiona w mapie krainy, na której narysowane są kolejne questy, niektóre są na początku niedostępne gdyż musimy mieć najpierw np. Koronę zdobytą w xx queście.
No dobra, wybrałem najłatwiejszego questa, króciutka odprawa i lądujemy na mapie. Z tym że nigdy nie zagrasz na tej samej mapie, położenie wszystkich budynków, drzew i innych dupereli jest generowane losowo! Tak że za pierwszym razem twój zamek będzie na północy, a innym razem na południu, coś jak Diablo 1. No więc jestem już na terenie, na którym rozgrywa się quest i widzę mój zamek – na razie skromny, ale w następnych misjach będzie on coraz większy – tu zaczyna się rozgrywka, od tego momentu mamy władzę tylko nad zamkiem (no i budynkami, które wybudujemy)! Nie możemy kontrolować naszych herosów, o których napiszę nieco później bo to najważniejszy aspekt gry.
W owym zamku znajduje się lista struktur, które możemy postawić po wybraniu klikamy na trawkę, a tam pojawia się teren budowy, a z zamku wybiega wieśniak i zabiera się do roboty, nic odkrywczego, prawda? No właśnie.
Tych struktur jest bardzo dużo, a po włączeniu jakiegoś questu z dodatku ich liczba wzrasta. Możemy wybudować bazar (bohaterowie przychodzą kupować pirackie płyty
), siedzibę kowala, wierzę magów i inne tego typu budynki. A trzeba dodać że niektóre struktury pojawiają się same! Np. jeżeli zbudujemy jedną siedzibę Gnoli to kolejne dwie pojawią się tuż obok itd.
Miałem napisać o bohaterach, ale tego nie zrobię… żartuje!
Bohaterowie są jedyną (no może nie, bo mamy jeszcze doborową straż zamku) siłą militarną, tzn. walczą.
Z tym że nie mamy nad nimi pełnej kontroli… co ja gadam, nie mamy nad nimi żadnej kontroli! Tylko możemy zasugerować aby zaatakowali tego potwora, czy tam odkryli kawałek mapy. Ale to sugerowanie nie jest za darmo, musimy wyznaczać nagrody bo inaczej nikt nie ruszy dupy żeby zobaczyć co jest za drzewem. Taki bohater znowu nie siedzi tylko w swojej chałupie, tylko przechadza się po królestwie, a dla sportu upoluje jakieś zombie czy na kolację jakąś harpię i nabija sobie punkty doświadczenia. Dzięki temu nasi bohaterowie rosną w siłę i ze zwykłego parobka staje się niezwyciężonym pogromcą wielkich szczurów.
A trzeba dodać że bohaterowie mogą uczyć się magii! Oprócz tego nasi podopieczni chodzą na bazar kupować fanty, bo kowala po nową broń, na turniej poćwiczyć wymach, na piwo do tawerny, do biblioteki poczytać książki, do kasyna przerżnąć dorobek życia lub po prostu do królewskich ogrodów aby popatrzeć na kwiatki. Oczywiście za to wszystko musi zapłacić tobie, a ty to też możesz przegrać w kasynie.
Rodzajów bohaterów mamy wiele, sprowadzić do królestwa gnole, łuczników, magów, rycerzy, paladynów, krasnoludy, elfy i różnego typu kultystów (rodzaj zależy od postawionej świątyni). Tylko jest jeden problem, niektóre rasy się nie lubią, więc jeżeli w królestwie postawisz chatę Elfów to krasnoludy za nic nie będą chciały się sprowadzić itp. Podobnie jest ze świątyniami, jeżeli zrobimy świątynie Lundora to wyznawcy Helii nie będą chcieli mieć tu swojej świątyni i na odwrót. Oprócz kultystów świątynie dają nam różne zaklęcia (tak samo jak Wieża Magów), a tych jest bardzo dużo (szczególnie jak dojdą te z dodatku), mamy np. leczenie, ożywianie zmarłych, piorun z nieba, niewidzialność, przyśpieszenie danego herosa czy oplątanie korzeniami (jednostka nie może się poruszać). Tylko trzeba uważać, aby nie użyć pozytywnego czaru na jednostce wroga.
A właśnie wróg. Wrogowie zazwyczaj nie mają zamków (tylko w ostatniej misji… dodatku) tylko jakieś zrujnowane kapliczki, ołtarze czy jaskinie z których wyłażą najróżniejsze bestie. Atakują nas hordy szkieletów, zombie, wilków, szczuro-ludzi, gigantycznych szczurów, yeti, niedźwiedzie, harpie, wilko(k)łaki, wampiry, minotaury i inne paskudztwa, a trzeba dodać że w niektórych misjach pojawiają się bossowie, którzy są dużo silniejsi od zwykłych jednostek i niektórzy wcale nie wrażliwi na magię! To dopiero wyzwanie! (ale i tak najlepsza jest ostatnia misja… nie, nie w dodatku w zwykłej grze, gdzie musimy obronić zamek przed wszystkimi zabitymi bossami, to dopiero rzeź!) A wrogowie AI jest nawet dobre, ale co taki potwór ma robić? Atakować i zginąć w chwa… nie, nie tak bezmyślnie atakować i zabić jak najwięcej twoich poborców podatkowych (dobrze robią!
).
Nie wiem kiedy ta gra powstała (2000r. chyba), ale grafika mogła by być lepsza, ta bajkowa jest też bardzo dobra. Odwiedzimy łąki, góry i bagna, jakoś to wszystko wygląda tak podobnie… nie wiem, ale jednostki zostały wykonane bardzo dobrze, a potwory łażące po mapie to nawet niektóre są straszne.
Popatrzcie np. na obrazek z tym czerwonym paskudztwem, nawet Winix takiego czegoś by nie wymyślił, a to kolejny plus.
Z grafiką wszystko by było fajnie, gdyby nie ta rozdzielczość.
Dźwięki też nie zostają w tyle, tylko gdy grałem na Windows ME to po drugim włączeniu gra już nie działała i wyskakiwało że coś z tym bidnym dźwiękiem, ale na XP’ku dobrze chodziło i grało się miło. Muzyka nawet dobra, tylko że takie rzeczy to głuche (wersja poprawna politycznie: nie słyszące) przedszkolaki słuchają, bo prawdziwi hardcorowcy mają włączonego WinAmpa z muzyką Ich Troj… no wiecie czego. Zapomniałbym o opcji Freestyle coś tam, w którym ustawiamy wszystko co chcemy (wielkość mapy, typ wrogów, poziom trudności, początkowe budynki i kasa itp.) i możemy grać do woli bez względu na kampanię.
Majesty to gra bardzo dobra i polecam każdemu fanowi strategii, no chyba że ktoś nie lubi nie mieć władzy (Lepper?
) nad ludźmi to raczej nie będzie się dobrze bawił. Dodatkowym plusem jest ów dodatek, który do gry wprowadza całkiem nową krainę, nowe zaklęcia, budowle i teren na którym walczymy (śnieg), dzięki temu gra staje się bardziej atrakcyjna. A sama bardzo wolno się nudzi i zabierze ci dużo czasu (jeżeli się nań zdecydujesz), bo aby ją przejść trzeba się sporo namęczyć i napocić uszy, a jest tego warta. Teraz tylko czekać na Majesty 2, z nowym enginem (3D) i starymi dobrymi pomysłami.
Ocenione na 8+


Dodaj komentarz