[jakiś tam dzień 2008 na początku]
Jako, że od momentu ukończenia prac nad filmem Blade Runner minęło już dwadzieścia pięć lat, reżyser Ridley Scott postanowił wykorzystać ten jubileusz by przedstawić - jak twierdzi - finalną wersję tegoż, nie ukrywajmy, arcydzieła światowej kinematografii.
W ten sposób fani filmu otrzymali akurat na gwiazdkę Blade Runner: The Final Cut na dwóch płytach DVD. Jednak, ci bogatsi fanatycy mogli sobie sprawić niemały prezent pod choinkę - wypasioną, ekskluzywną i w ogóle zią pięciopłytową edycję DVD. Jeżeli twórcy nie wrzucili tam wszystkich możliwych materiałów o filmie, to dwa ostatnie krążki muszą zawierać filmy porno. Inaczej nie da rady zapełnić pięciu nośników do pełna.
Jednakże nie o tym miała być mowa, a o wydanej - z tej samej okazji, co za zbieg okoliczności - reedycji ścieżki dźwiękowej z Blade Runnera. Jej twórca - znany (przynajmniej mnie) grecki kompozytor Vangelis najwidoczniej nie chciał pozostać w tyle za Ridleyem Scottem i nową wersję soundtracku wydał na płytach trzech. Tyle, że CD.
Wiadomość o niechybnym nadejściu Blade Runner Trilogy ucieszyć mogła wszystkich fanów zarówno twórczości Vangelisa jak i wielbicieli filmu. Głównie z tego względu, iż wydana w 94 roku oficjalna ścieżka dźwiękowa z Blade Runnera pomimo tego, że jest niezwykle dobra, jest także lekko mówiąc - okrojona. Wyznawcy kultu Łowcy Androidów zaradzili jednak temu w 2003 roku, gdy w sieci pojawił się bootleg Blade Runner Esper Edition zawierający ponad trzydzieści utworów (znaczna część niepublikowanych wcześniej, te znane już stały się niekiedy dwukrotnie dłuższe niż w oryginale). Ten, także świetny bootleg nie zadowolił jednak wszystkich. Wszakże nie został zatwierdzony przez samego Vangelisa. A temu (jak i reszcie muzyków z jego pokolenia, którzy jeszcze żyją) nie spieszyło się zbytnio z nowym wydawnictwem.




